wtorek, 24 stycznia 2017

Linguine z indykiem i dynią

Zebrane późną jesienią dynie bez problemu można przechowywać aż do stycznia, czy nawet lutego. Jedynym warunkiem jest, by były w całości. Pokrojona dynia dość szybko zaczyna się psuć. Najlepiej po rozkrojeniu zjeść ją w przeciągu tygodnia, trzymając mniejsze kawałki w lodówce. Lubię dynię zimą. Pasują do niej bowiem pikantne dodatki, które cudownie rozgrzewają w mroźnie i śnieżne dni. 

Składniki na 4 porcje:

400 g makaronu linguine

1/2 kg filetu z indyka
1/2 kg dyni
1-2 papryczki chili
niewielki kawałek imbiru
2 łyżki oliwy
400 g kwaśniej śmietany
100 g sera parmezan lub grana padano
sól
pieprz

rozdrobnione chili suszone wraz z nasionami

Indyka umyć, osuszyć i pokroić w kostkę. W głębokim rondlu rozgrzać oliwę i usmażyć na niej mięso. Dynię obrać, umyć, osuszyć i pokroić w kostkę podobnej wielkości jak kawałki indyka. Papryczkę oczyścić z gniazd nasiennych, umyć, osuszyć i drobno posiekać. Podobnie imbir. Gdy mięso będzie miękkie dodać do rondla warzywa, wymieszać, podlać niewielką ilością wody i dusić pod przykryciem, dopóki dynia nie zmięknie, uważając jednak, by się nie rozpadła. Na końcu dodać śmietanę, doprawić całość solą i pieprzem i delikatnie wymieszać.

W międzyczasie ugotować makaron, odcedzić i dołożyć do rondla. Na końcu dodać starty ser. Całość wymieszać i przełożyć na talerze. Można doprawić do smaku bardzo pikantną przyprawą - rozdrobnionym chili suszonym wraz z nasionami.



poniedziałek, 16 stycznia 2017

Placek po zbójnicku

Przez wiele lat spędzałam każdej zimy dwa tygodnie w górach. Zawsze zżymałam się na tamtejszą kuchnię, że tłusta, mączna i ciężka. Teraz, kiedy na południe Polski zaglądam o wiele rzadziej, trochę tęsknię za tamtymi smakami. Jedną z takich wytęsknionych potraw jest placek ziemniaczany z gulaszem, zwany potocznie plackiem po zbójnicku lub po węgiersku. W górach najczęściej jest to jeden duży placek, złożony na pół, z sosem wewnątrz. Ja zdecydowanie wolę dwa mniejsze przełożone warstwą mięsa z grzybami, z kleksem ze śmietany i tartym oscypkiem.

Składniki na 4 porcje:

Gulasz:

1 kg wołowiny z udźca
2 cebule
30 dag pieczarek
kilka ziaren czarnego pieprzu
kilka ziaren ziela angielskiego
1 liść laurowy
sól
pieprz
tłuszcz do smażenia

Mięso umyć, osuszyć i pokroić w dużą kostkę. W rondlu rozgrzać tłuszcz (olej lub smalec) i dokładnie obsmażyć każdy kawałek mięsa. Cebulę obrać i pokroić na półplasterki. Pieczarki umyć i pokroić na plasterki. Dodać warzywa do mięsa i chwilę smażyć wszystko razem, następnie dodać przyprawy, podlać niewielką ilością wody (tak, by tylko przykryła mięso) i dusić na wolnym ogniu ok. 1 godz., aż mięso będzie miękkie, w razie potrzeby uzupełniając wodę. Na końcu doprawić do smaku solą i pieprzem.

Placki:

1 kg ziemniaków
1 cebula
2 jajka
3 łyżki mąki ziemniaczanej
sól
pieprz
olej do smażenia

Dodatki:

kwaśna śmietana
oscypek lub inny ser wędzony

Ziemniaki obrać, umyć i zetrzeć na tarce o najmniejszych oczkach (lub przy użyciu robota kuchennego), tak by utworzyła się "ziemniaczana papka". Cebulę obrać i zetrzeć w taki sam sposób. Dodać jajko i mąkę, doprawić do smaku solą i pieprzem i całość dokładnie wymieszać. Gdyby masa była zbyt wodnista, można dodać więcej mąki.

Smażyć na bardzo gorącym oleju na złoty kolor. 

Przełożyć placki na talerze, wyłożyć na każdy gulasz i przykryć drugim plackiem. Posypać całość startym oscypkiem i ozdobić kleksem z kwaśniej śmietany.



wtorek, 10 stycznia 2017

Grillowana ośmiornica

Wśród prezentów pod choinką znalazłam m.in. nową patelnię grillową oraz książkę Roberta Makłowicza z przepisami na potrawy z Dalmacji. Kartkując książkę trafiłam na dwa dania z ośmiornicy. Po tych wszystkich wigilijnych potrawach z kapustą i grzybami zatęskniłam za czymś lżejszym, za smakami lata, szczególnie, że za oknem siarczysty mróz. Receptury z książki zostawiłam na inny dzień i postanowiłam przygotować ośmiornicę z grilla, czyli z mojej nowej patelni.

Składniki na 4 porcje:

8 średniej wielkości ramion ośmiornicy
4-5 ząbków czosnku
2 pomidory (mogą być także pomidorki koktajlowe)
100 ml białego wina
oliwa do smażenia
pieprz

Ośmiornicę zamrozić (na co najmniej dwie doby), by skruszała. Po rozmrożeniu włożyć do garnka, wlać białe wino i gotować do miękkości (ok. 1 godz.). W tym czasie ośmiornica puści swój naturalny sos.

Ośmiornicę wyjąć z garnka (wywar zostawić, będzie jeszcze potrzebny), oprószyć pieprzem i ułożyć na lekko nasmarowanej oliwą, bardzo mocno rozgrzanej patelni. Dodać czosnek pokrojony na plasterki oraz ćwiartki pomidora (lub pomidorki koktajlowe przekrojone na połówki). Grillować po kilka minut z każdej strony, do momentu aż końcówki macek będą chrupiące. Pod koniec grillowania dodać nieco sosu z gotowania ośmiornicy i smażyć jeszcze chwilę, aż sos się zredukuje. Ośmiornicę przełożyć na talerze i delikatnie polać sosem.


wtorek, 13 grudnia 2016

Śledzie w aromatycznej zalewie ziołowej

Staram się, aby każdego roku na moim wigilijnym stole zagościła jakaś nowa potrawa. I nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale zazwyczaj są to śledzie w kolejnej odsłonie. Tym razem skład i wykonanie może przywodzić na myśl dobrze znane śledzie po kaszubsku, jednak dodatek pikantnych przypraw i aromatycznych ziół sprawia, że smak jest zupełnie inny, nieco bardziej ostry i przesiąknięty nutką orientu. Mam nadzieję, że w tym roku zachwycą swoim smakiem moich gości. 

Składniki:

1/2 kg śledzi solonych
4 duże cebule
200 ml oleju
60 ml octu 10% (4 łyżki) 
1 liść laurowy
kilka ziarenek kolorowego pieprzu
kilka ziarenek ziela angielskiego
2 łyżki ziół prowansalskich
1 płaska łyżeczka curry
1 płaska łyżeczka chili
2 łyżki przecieru pomidorowego

Śledzie dobrze wymoczyć (przez minimum 4 godz.), co jakiś czas zmieniając wodę, następnie pokroić je w mniej więcej równe kwadraty.

Przygotować zalewę: cebulę obrać i pokroić na półplasterki, przełożyć do garnka, dodać olej i ocet oraz przyprawy i smażyć dopóki cebula nie zmięknie. Na końcu dodać przecier pomidorowy. Ostudzić.

W słoju ułożyć warstwami śledzie i zalewę. Wstawić do lodówki na 1-2 dni. 


niedziela, 4 grudnia 2016

Wokół świątecznego stołu: makówki - śląski deser wigilijny

Tradycyjnie już, jak co roku, postanowiłam przy okazji Barbórki przygotować coś z kuchni śląskiej. Zbliża się Boże Narodzenie zatem wybrałam przepis świąteczny - na wigilijny deser o nazwie makówki. To słodka masa makowa przekładana sucharkami i bakaliami. Kiedyś używano zamiast sucharków czerstwej bułki i wiele gospodyń robi tak do tej pory. Ja bułkę nie pierwszej świeżości suszę i potem przerabiam ją na tartą, więc zaufałam przepisowi wykorzystującemu suchary, który w zeszłym roku dostałam (wraz z recepturą na moczkę) od mamy chłopaka mojej siostry. Danie jest proste, nie wymaga pieczenia, a smakiem wcale nie ustępuje tradycyjnym makowcom. Idealne dla takich gospodyń jak ja, które nie cierpią, gdy ciasto klei im się do rąk!

Składniki:

1 l mleka
1/2 kostki masła
5-10 łyżek cukru
400 g mielonego maku
1 łyżka rumu
bakalie: rodzynki, płatki migdałów, orzechy, kandyzowana skórka pomarańczowa, wiórki kokosowe
sucharki - w zależności od wielkości naczynia 12-20 sztuk

Mleko zagotować wraz z masłem i cukrem, następnie dodać maki i jeszcze raz zagotować. Masa powinna mieć płynną konsystencję, bowiem powinna nasączyć sucharki. Lekko ostudzić, następnie dodać rum i wymieszać.

W przezroczystym prostokątnym naczyniu ułożyć sucharki, następnie wylać na nie warstwę masy makowej, a na niej ułożyć bakalie (oprócz wiórków kokosowych). Powtarzać czynność do wyczerpania składników. Ostatnią warstwę powinna stanowić masa makowa posypana wiórkami kokosowymi, zaś z pozostałych bakalii można ułożyć ozdobny wzór.



poniedziałek, 28 listopada 2016

Kotlety jajeczne

Gdy Jerzyk, mój młodszy synek, chodził jeszcze do przedszkola, kotlety z jajek były jego ulubionym daniem. Długo nie mogłam zrozumieć, jakiego typu kotlety ma na myśli, aż okazało się, że chodziło o potrawę z siekanych jajek na twardo. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę, przemycając przy okazji nieco witamin w postaci natki pietruszki, koperku i szczypiorku. O tej porze roku, gdy szaleją wirusy, które zaatakowały i moje gardło, każda dawka witamin pochodzących z natury, nie z apteki, jest bardzo pożądana. 

Danie jest proste, smaczne i ekonomiczne, co ma niebagatelne znaczenie pod koniec miesiąca. Doskonałe nie tylko dla dzieci, ale i dla wegetarian.

Składniki na 4 porcje:

5 jajek ugotowanych na twardo
1 jajko surowe
1 pęczek natki pietruszki
1 pęczek szczypiorku
1 pęczek koperku
5 łyżek bułki tartej plus trochę do opanierowania
sól 
pieprz
2 łyżki masła

Jajka na twardo obrać ze skorupek i drobno posiekać. Zieleninę umyć, osuszyć i również drobno posiekać. Dodać do jajek, następnie dodać surowe jajko, bułkę tartą oraz sól i pieprz do smaku. Formować kotlety, obtaczać je w bułce tartej i smażyć na maśle na złoty kolor.

Doskonałym dodatkiem do kotletów są rozmaite sosy o konsystencji majonezu: tatarski, czosnkowy, czy béarnaise.


niedziela, 13 listopada 2016

Sałatka z duszonej papryki

Za oknem zrobiło się biało, ale ja jeszcze pozostanę przy daniach z sezonowych jesiennych warzyw. Do takich bez wątpienia należy papryka, która wyśmienicie smakuje pod właściwie każdą postacią. Można ją faszerować, dodawać do rozmaitych sosów, czy potraw z duszonych warzyw takich jak leczo. Idealna jest także do sałatek. Zatem dziś sałatka, w której papryka jest głównym i jedynym właściwie składnikiem.

Składniki:

papryka typu bell: 3 sztuki czerwonej, 3 sztuki zielonej i 3 sztuki żółtej
2 ziarenka ziela angielskiego
5 ziarenek pieprzu
2 liście laurowe
sól
1 łyżeczka musztardy
sok z 1/2 cytryny

oliwa z oliwek do smażenia

Papryki umyć, oczyścić z gniazd nasiennych i osuszyć. Pokroić w cienkie paski. Oliwę rozgrzać na patelni i podsmażyć na niej paprykę. Dodać ziele angielskie, pieprz, liście laurowe i sól do smaku. Gdy papryka puści sok zmniejszyć płomień i dusić dalej, w razie potrzeby podlewając niewielką ilością wody. Gdy papryka całkiem zmięknie odsączyć ją z pozostałego płynu, dodać musztardę i sok z cytryny i całość dokładnie wymieszać. Pozostawić do ostygnięcia.

Jeśli ktoś woli pikantne dania można dodać także niewielką papryczkę chili.