Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą napoje. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 lutego 2018

Aromatyczna i rozgrzewająca herbata zimowa

Zima przyszła późno, ale wygląda na to, że wcale nie zamierza póki co odpuścić. W takim mroźnym okresie zazwyczaj jemy więcej gęstych pożywnych zup i rozgrzewamy się herbatą. Z dodatkiem imbiru i aromatycznych przypraw rozgrzewa znakomicie i daje energetyczny zastrzyk, szczególnie, że naszą rodzinę zaatakował jakiś paskudny wirus (imbir ma działanie odkażające).

Składniki na dzbanek o pojemności 1,5-2 l:

2-3 łyżki czarnej herbaty liściastej
1 niewielki kawałek świeżego imbiru
kilka plastrów pomarańczy ze skórką
kilkanaście sztuk goździków
cynamon (kora)

Do dzbanka wsypać herbatę. Imbir obrać i pokroić na plasterki. Włożyć do dzbanka wraz z plastrami pomarańczy i przyprawami. Zalać wrzątkiem i odczekać kilka minut aż herbata się zaparzy. 

Do posłodzenia zimowej herbaty idealnie nadaje się miód.


sobota, 8 sierpnia 2015

Domowa lemoniada

Dziś upały w Polsce osiągnęły apogeum. Podobne mieliśmy, gdy w połowie lipca zwiedzaliśmy Saloniki, a potem Wiedeń. Błogosławiłam momenty, kiedy siadaliśmy w kawiarni lub restauracji, a kelner przynosił oszronioną karafkę lodowatej wody i cztery szklanki. Wypijaliśmy duszkiem całą, a potem następną i jeszcze następną. Nic tak doskonale nie gasi pragnienia jak zmina woda, albo... domowa lemoniada ze świeżo wyciśniętych cytryn, bogata w witaminę C i B1. Przy takich upałach trzeba nie tylko nawadniać organizm, ale i uzupełniać witaminy i mikroelementy. 

Składniki:

5-6 cytryn
przegotowana woda
6 czubatych łyżeczek cukru

Cytryny dokładnie umyć i wycisnąć z nich sok. Dodać cukier oraz chłodną przegotowaną wodę (tak, by proporcja wynosiła 2 porcje wody na 1 porcję soku). Wymieszać i dobrze schłodzić. Lemoniada będzie raczej kwaskowa. Jesli ktoś woli słodszą, może dodać więcej cukru lub 1-2 cytryny zastąpić pomarańczą.


niedziela, 11 stycznia 2015

Grzane... białe wino

Przyjęło się, że grzane wino musi być czerwone - aromatyczne i korzenne. A może by tak podgrzać białe? Też może być aromatyczne i korzenne. Piłam kiedyś taki specyfik w nieistniejącej już knajpce na Nowym Mieście, ale zdarzyło się to tylko raz, bo generalnie taki rodzaj grzańca nie jest u nas popularny. To było wiele lat temu, postanowiłam jednak przypomnieć sobie tamten smak i rozgrzać się takim winem w tę mało przyjemną, przenikającą zimnem i wilgocią do szpiku kości i zupełnie nie zimową pogodę (choć dziś i tak jest już trochę lepiej, bo przynajmniej nie pada).

Składniki:

1 butelka (750 ml) białego półwytrawnego wina
250 ml soku jabłkowego
1-2 jabłka
1 średniej wielkości kiść jasnych winogron
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
1 laska cynamonu
kilka goździków
ewentualnie miód do smaku

Do garnka wlać wino i sok. Jabłka umyć, obrać i usunąć z nich gniazda nasienne. Pokroić na plasterki. Winogrona umyć i przekroić każde na pół. Dodać owoce do napoju. Dodać także przyprawy i cukier z wanilią. Podgrzewać na wolnym ogniu, nie doprowadzając do wrzenia. Gdyby wino było zbyt mało słodkie, można doprawić całość miodem. Podawać wraz z owocami - nasączone winem są przepyszne!



sobota, 21 czerwca 2014

Kawa po grecku

Gdy na tegoroczne wakacje przyjechałam na grecką wyspę Thassos i weszłam do wynajętego apartamentu z w pełni wyposażonym aneksem kuchennym od razu rzucił mi się w oczy brak czajnika elektrycznego. Jak ja będę sobie parzyć poranną kawę??? Gdy w ubiegłym roku byłam w Bułgarii czajnika też nie było, ale miałam przynajmniej włoski ekspres do kawy. Pobieżnie przejrzałam wyposażenie kuchni i dostrzegłam niewielkich rozmiarów wysoki rondelek z długą rączką, zakończony dziubkiem. To briki - greckie naczynie do gotowania kawy. Zatem byłam uratowana, ale jednocześnie zmuszona do gotowania kawy po grecku podczas całego pobytu na Thassos. Przyznam, że w pierwszym momencie nie bardzo wiedziałam jak się do tego prawidłowo zabrać. Pomogła książka pt. "Grecka kuchnia i wina" (wyd. Wydawnictwo Artystyczne M. Toubis S.A., Ateny 1989), którą kupiłam już pierwszego dnia pobytu na wyspie. Książka podaje dwa przepisy na kawę po grecku - słodką, ale mocną i półgorzką. Generalnie słodzi się tu każdą i gotuje się ją od razu z cukrem.

Słodka mocna kawa:

1 filiżanka wody
1 łyżeczka kawy
1 1/2 - 2 łyżeczki cukru

Wodę wlać do briki i podgrzać. Dodać cukier i kawę, zamieszać. Kiedy kawa "podniesie się" trochę (zanim zagotuje się na dobre) odstawić z ognia, by nie zepsuć charakterystycznej gęstej pianki z bąbelkami o nazwie kajmaki, która powinna utworzyć się na powierzchni kawy podczas jej gotowania.

Półgorzka kawa:

1 filiżanka wody
1 1/2 - 2 łyżeczki kawy
1 łyżeczka cukru

Wodę wlać do briki, dodać kawę i cukier, zamieszać. Kiedy zawrze, odstawić z ognia. Kajmaki powinno być mniejsze niż w przypadku kawy słodkiej. Niestety gdy ma się do dyspozycji płytę, jak ja tutaj, bardzo łatwo jest kawę przegotować, a wówczas piana opadnie zupełnie.

Do takiej kawy doskonale smakują greckie słodkości (znane także w większości krajów bałkańskich) - baklawa czy kadaifi.


sobota, 7 lipca 2012

Smaki dzieciństwa: mleczny koktajl z owocami


Koktajle mleczne bezapelacyjnie kojarzą mi się z dzeciństwem. Kiedy byłam mała po ubrania i buty jeździłam z mamą do "Smyka" - tego przy ul. Kruczej. Ale nie był to ten sam "Smyk" co dziś. Wnętrze było urządzone w sposób przemyślany i przyjazny dla dzieci. Wszystko było w drewnie malowanym w rozmaite kolory. Był fryzjer dla dzieci i barek, w którym mama zawsze kupowała mi koktajl, świeżo przyrządzany na miejscu. Pamiętam, że mama często robiła też w domu rozmaile napoje mleczne z sezonowymi owocami, najczęściej truskawkami, dla mnie i dla siostry.
Wiele lat później ponownie odkryłam smak mlecznych koktajli. Przy ul. Hożej znajdowała się kawiarnia - jedno z pierwszych modnych w ostatnich czasach plastikowych miejsc - nie pamiętam nazwy, ale pamiętam serwowany tam napój o nazwie Very Berry. Był fantastyczny, na mleku, z owocami leśnymi, ale także z dodatkiem soku z cytrusów. Niesamowite zestawienie. Teraz najchętniej chadzam na Skwer Hoovera do "Skweru" na pyszne smoothies na mleku. Najbardziej lubię egzotyczny. Zimny, orzeźwiający, idealny na taki upał jak dziś.
Jednak najbardziej smakują mi koktajle, które sama przygotowuję w domu. Wystarczą świeże owoce np. truskawki, maliny, jagody czy poziomki i mleko lub jogurt naturalny. Jeśli ktoś woli słodsze napoje to można posłodzić cukrem lub miodem i wszystko razem zmiksować. Pycha!

Koktajl poziomkowy

Koktajl malinowy

czwartek, 21 czerwca 2012

Na lato... mojito


Sozopol (Bułgaria) - "Mojito Club" - czerwiec 2011

Dziś obchodzimy pierwszy dzień astronomicznego lata i choć pogoda za oknem kapryśna i bardziej niż zimnego drinka chciałoby się napić ciepłej herbaty z sokiem malinowym, to jednak dla mnie lato ma smak mojito. Ze wszystkich drinków właśnie ten najbardziej kojarzy mi się z plażą i parasolami ze słomy.
Sozopol (Bułgaria) - "Mojito Club" - czerwiec 2011

W ubiegłym roku lato witałam w bułgarskim Sozopolu i nomen omen w "Mojito Club". To bar położony przy samej plaży. Ma dwa wejścia - jedno bezpośrednio z plaży, drugie od biegnącej wzdłuż brzegu morza ul. Ropotamo. Wewnątrz znajdują się wiklinowe fotele z poduszkami i kilka barów - część po dachem, a część na świeżym powietrzu. Pośrodku natomiast znajduje się basen. Bar oferuje kilka rodzajów mojito od klasycznego po drinki z różnymi dodatkami smakowymi np. truskawkowe Mojito Strawberry.
Ja jednak najbardziej lubię klasyczne mojito z rumem, sokiem z limonki, wodą sodową, świeżą miętą, brązowym cukrem trzcinowym i lodem. Robię je na dwa sposoby. Albo kroję limonki na ćwiartki, wrzucam je do szklanki, ugniatam i dodaje rum, cukier, lód, miętę i wodę sodową, albo zamiast ćwiartek limonki dodaję sam wyciśnięty z nich sok. Obie wersje smakują tak samo wyśmienicie. Spotkałam się także z przepisem, w którym zamiast wody sodowej było wino musujace. Nigdy nie robiłam mojito w ten sposób, ale przecież lato dopiero się zaczęło...

Moje mojito

sobota, 12 maja 2012

Kompot z rabarbaru


Na naszej działce rozpoczął się sezon na rabarbar. Najbardziej lubię robić z niego ciasto, o którym już pisałam na blogu. Jednak ostatnie upalne dni sprawiły, że tym razem zdecydowałm się na ugotowanie rabarbarowego kompotu. Dzieciaki go uwielbiają. Przy okazji zaczęłam się zastanawiać, czy dziś, w dobie supermarketów i łatwego dostępu do rozmaitych napojów i soków, ktoś jeszcze gotuje kompoty. Ja gotuję i zachecam do tego wszystkich. Są zdrowe i zawsze w stu procentach z owoców.

Na kompot z rabarbaru potrzeba:

7-10 łodyg rabarbaru
0,5 szklanki cukru
2 plasterki cytryny
kilka goździków

Rabarbar obrać z włókien i pokroić. Zalać 1,5 - 2 l wody, dodać cytrynę oraz goździki i zagotować. Na końcu dodawać stopniowo cukier do smaku. 0,5 szklanki to optymalna ilość, ponieważ rabarbar jest dość kwaśny, jednak są osoby, które właśnie taki wolą. Podawać po schłodzeniu.

Kompot z rabarbaru jest idealny na upały.


wtorek, 21 lutego 2012

Gorący wieczór ostatkowy

Grzane piwo po łemkowsku

Mróz za oknem prawie całkiem już odpuścił i w powietrzu czuć wiosnę (wg prognóz w piątek ma być + 16 stopni C!). Ja jednak wciąż czuję zimę, więc na dzisiejszy wieczór ostatkowy proponuję grzańca.
W czasie niedawnego pobytu w górach, kiedy temperatura spadała nawet do - 33 stopni C, po zejściu ze stoku rozgrzewałam się grzanym piwem po łemkowsku (z wiśniówką), jednak na dzisiejszy wieczór, zwłaszcza we dwoje, proponuję grzane wino z pomarańczami. Najlepiej nadaje się wino półwytrawne lub nawet wytrawne (słodkie może być za słodkie). Ja słodzę je miodem. Do tego do smaku goździki, odrobina cukru waniliowego i laska cynamonu (dziś użyłam cynamonu przywiezionego ze Sri Lanki) i oczywiście plasterki pomarańczy. Mocno zagrzać i gotowe! 
Bardzo lubię potem jeść te pomarańcze nasączone winem...

Udanej zabawy ostatkowej!

Grzane wino z pomarańczami