Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkohole. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alkohole. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2015

Grzane... białe wino

Przyjęło się, że grzane wino musi być czerwone - aromatyczne i korzenne. A może by tak podgrzać białe? Też może być aromatyczne i korzenne. Piłam kiedyś taki specyfik w nieistniejącej już knajpce na Nowym Mieście, ale zdarzyło się to tylko raz, bo generalnie taki rodzaj grzańca nie jest u nas popularny. To było wiele lat temu, postanowiłam jednak przypomnieć sobie tamten smak i rozgrzać się takim winem w tę mało przyjemną, przenikającą zimnem i wilgocią do szpiku kości i zupełnie nie zimową pogodę (choć dziś i tak jest już trochę lepiej, bo przynajmniej nie pada).

Składniki:

1 butelka (750 ml) białego półwytrawnego wina
250 ml soku jabłkowego
1-2 jabłka
1 średniej wielkości kiść jasnych winogron
2 łyżeczki cukru z prawdziwą wanilią
1 laska cynamonu
kilka goździków
ewentualnie miód do smaku

Do garnka wlać wino i sok. Jabłka umyć, obrać i usunąć z nich gniazda nasienne. Pokroić na plasterki. Winogrona umyć i przekroić każde na pół. Dodać owoce do napoju. Dodać także przyprawy i cukier z wanilią. Podgrzewać na wolnym ogniu, nie doprowadzając do wrzenia. Gdyby wino było zbyt mało słodkie, można doprawić całość miodem. Podawać wraz z owocami - nasączone winem są przepyszne!



niedziela, 17 listopada 2013

Żurawinówka

Specjalistą od nalewek jest w naszym domu mój mąż. Upodobał sobie szczególnie żurawinę. Robi z niej fantastyczną żurawinówkę oraz nieco bardziej aromatyczny kordiał. Nic tak nie rozgrzewa w długie zimne wieczory jesienne i zimowe niż domowa nalewka z kawałkiem świeżo upieczonego, jeszcze ciepłego, ciasta. Żurawinówka ma piękny rubinowy kolor i niezwykły aromat, a co najważniejsze ta domowa wykonana jest wyłącznie z naturalnych składników, bez barwników i konserwantów. 

Składniki:

1 kg świeżej żurawiny
1 l spirytusu 95%
0,8 kg cukru
0,4 l wody

Owoce żurawiny opłukać, odsączyć i osuszyć, następnie zamrozić. Rozmrozić je po 1-2 dniach i wsypać do dużego słoika. Zalać spirytusem wymieszanym z wodą. Odstawić w ciepłe miejsce na dwa tygodnie. Po upływie tego czasu zlać nalew, a owoce zmielić lub zmiksować i mocno wycisnąć, np. przez gazę. W wyciśniętym soku rozpuścić cukier, następnie połączyć z nalewem i odstawić na przynajmniej cztery tygodnie. Nalewka dość szybko się klaruje i przegryza.


czwartek, 21 czerwca 2012

Na lato... mojito


Sozopol (Bułgaria) - "Mojito Club" - czerwiec 2011

Dziś obchodzimy pierwszy dzień astronomicznego lata i choć pogoda za oknem kapryśna i bardziej niż zimnego drinka chciałoby się napić ciepłej herbaty z sokiem malinowym, to jednak dla mnie lato ma smak mojito. Ze wszystkich drinków właśnie ten najbardziej kojarzy mi się z plażą i parasolami ze słomy.
Sozopol (Bułgaria) - "Mojito Club" - czerwiec 2011

W ubiegłym roku lato witałam w bułgarskim Sozopolu i nomen omen w "Mojito Club". To bar położony przy samej plaży. Ma dwa wejścia - jedno bezpośrednio z plaży, drugie od biegnącej wzdłuż brzegu morza ul. Ropotamo. Wewnątrz znajdują się wiklinowe fotele z poduszkami i kilka barów - część po dachem, a część na świeżym powietrzu. Pośrodku natomiast znajduje się basen. Bar oferuje kilka rodzajów mojito od klasycznego po drinki z różnymi dodatkami smakowymi np. truskawkowe Mojito Strawberry.
Ja jednak najbardziej lubię klasyczne mojito z rumem, sokiem z limonki, wodą sodową, świeżą miętą, brązowym cukrem trzcinowym i lodem. Robię je na dwa sposoby. Albo kroję limonki na ćwiartki, wrzucam je do szklanki, ugniatam i dodaje rum, cukier, lód, miętę i wodę sodową, albo zamiast ćwiartek limonki dodaję sam wyciśnięty z nich sok. Obie wersje smakują tak samo wyśmienicie. Spotkałam się także z przepisem, w którym zamiast wody sodowej było wino musujace. Nigdy nie robiłam mojito w ten sposób, ale przecież lato dopiero się zaczęło...

Moje mojito

niedziela, 22 kwietnia 2012

Sałatka meksykańska i mezcal


Moja przyjaciółka zaprosiła nas dziś na degustację mezcalu przywiezionego z Meksyku. Mezcal to tradycyjna wódka meksykańska produkowana z łodyg agawy. Do butelek wrzuca się gąsienice gusano żerujące na agawach. To ponoć one nadają mezcalowi charakterystyczny smak.
Pomyślałam, że skoro mamy próbować meksykańskiego trunku, dobrym dodatkiem będzie słatka meksykańska, która kiedyś była obowiązkowym składnikiem menu wszystkich naszych spotkań wśród znajomych, a która ostatnio popadła nieco w zapomnienie.

Składniki:

1 pierś z kurczaka (ok. 1/2 kg)
1 puszka czerwonej fasoli
Sałatka meksykańska
1 puszka kukurydzy
1 zielona papryka 
1 czerwona papryka

Sos:
1/2 szklanki majonezu
1/2 szklanki jogurtu naturalnego
2 łyżeczki koncentratu pomidorowego
1 łyżeczka kolendry
1 łyżeczka ostrej papryki
1 ząbek czosnku
sól
pieprz
kilka kropel sosu tabasco

Pierś udusić. Gdy ostygnie pokroić w kostkę. Paprykę umyć, wyczyścić z nasion i również pokroić w kostkę. Fasolę odsączyć i zmiażdżyć. Kukurydzę odsączyć. Wymieszać wszystkie składniki. 

Przygotować sos: majonez wymieszać z jogurtem i koncentratem pomidorowym, doprawić solą, pieprzem, kolendrą i ostrą papryką oraz czosnkiem przeciśnietym przez praskę, na końcu dodać sos tabasco zgodnie z preferencjami smakowymi.

Dodać sos do sałatki i odstawić na godzinę do lodówki.

Mazcal piłam pierwszy raz w życiu i mam mieszane uczucia. Ma bardzo specyficzny smak, do którego chyba trzeba się po prostu przyzwyczaić. Poza tym nie jestem fanką wódek. Zaspokoiłam swoją ciekawość i myślę, że to wystarczy. Natomiast sałatkę zjadłam z prawdziwą przyjemnością!

Mezcal, limonki oraz meksykańska sól z dodatkiem chili i sproszkowanych owadów 


wtorek, 21 lutego 2012

Gorący wieczór ostatkowy

Grzane piwo po łemkowsku

Mróz za oknem prawie całkiem już odpuścił i w powietrzu czuć wiosnę (wg prognóz w piątek ma być + 16 stopni C!). Ja jednak wciąż czuję zimę, więc na dzisiejszy wieczór ostatkowy proponuję grzańca.
W czasie niedawnego pobytu w górach, kiedy temperatura spadała nawet do - 33 stopni C, po zejściu ze stoku rozgrzewałam się grzanym piwem po łemkowsku (z wiśniówką), jednak na dzisiejszy wieczór, zwłaszcza we dwoje, proponuję grzane wino z pomarańczami. Najlepiej nadaje się wino półwytrawne lub nawet wytrawne (słodkie może być za słodkie). Ja słodzę je miodem. Do tego do smaku goździki, odrobina cukru waniliowego i laska cynamonu (dziś użyłam cynamonu przywiezionego ze Sri Lanki) i oczywiście plasterki pomarańczy. Mocno zagrzać i gotowe! 
Bardzo lubię potem jeść te pomarańcze nasączone winem...

Udanej zabawy ostatkowej!

Grzane wino z pomarańczami