wtorek, 2 kwietnia 2019

Łatwa sałatka z fetą i suszonymi pomidorami

Przedwiośnie i wczesna wiosna nie należą do moich ulubionych okresów, jeśli chodzi o kuchnię. Zimowe potrawy są już za ciężkie, a na nowalijki chwilę trzeba jeszcze poczekać (choć już pokazały się szparagi). O tej porze roku sięgam najczęściej po warzywa całoroczne oraz przetworzone, zamknięte w słoikach. Jednak dzięki wykorzystaniu takich półproduktów, można przygotować często bardzo szybko proste i smaczne danie. Do takich należy ta sałatka.

Składniki na 4 porcje:

1 opakowanie rukoli lub roszponki (100 g)
ok. 10 suszonych pomidorów w oleju
2 łyżki kaparów
200 g sera feta

Sos:

2 łyżki oleju od pomidorów
1 łyżka octu winnego
2 ząbki czosnku
szczypta cukru
sól
pieprz
oregano

Sałatę umyć. Pomidory odsączyć, nie wylewając jednak oleju, następnie pokroić w paski. Kapary odsączyć z zalewy. Ser feta pokroić w kostkę. Wszystkie składniki włożyć do miski.

Przygotować sos: olej połączyć z octem, dodać czosnek przeciśnięty przez praskę, cukier oraz przyprawy do smaku i całość wymieszać.

Dodać sos do sałatki i całość delikatnie wymieszać. 


wtorek, 12 marca 2019

Schab z duszonymi warzywami

W marcu jak w garncu, mówią. I choć zima nie ustępuje, to jednak w powietrzu czuć już powiew wiosny, a na drzewach i krzewach widać już całkiem rozwinięte pąki, które za chwilę staną się liśćmi. Pora zatem wprowadzić do menu nieco lżejsze dnia. Tęsknię już trochę za śródziemnomorskimi smakami, dlatego dziś proponuję danie inspirowane kuchnią tego regionu.

Składniki na 6-8 porcji:

1 kg schabu bez kości
1 mała cukinia
1 mały bakłażan
1 czerwona papryka typu bell
2 cebule
4 ziemniaki
3 ząbki czosnku
sól
pieprz

oliwa do smażenia

Mięso umyć i upiec w piekarniku w rękawie do pieczenia (ok. 1 godz. w temperaturze 180 °C).

Ziemniaki obrać i umyć. Cukinię i bakłażana umyć. Paprykę umyć i oczyścić z gniazda nasiennego. Cebulę i czosnek obrać. Cukinię, bakłażana, ziemniaki i cebulę pokroić w plasterki, paprykę w paski. 

W głębszym rondlu rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej warzywa, następnie podlać niewielką ilością wody, zmniejszyć płomień i dusić pod przykryciem do miękkości. Pod koniec dodać czosnek przeciśnięty przez praskę oraz doprawić do smaku solą i pieprzem.

Upieczone mięso wyjąć z rękawa. Sos z pieczenia dodać do duszonych warzyw. Schab pokroić w plastry i również przełożyć do garnka z warzywami. Dusić wszystko razem jeszcze kilka minut. Podawać mięso wraz z warzywami. Nie potrzeba już gotować dodatkowo ziemniaków, kaszy, czy ryżu.


sobota, 2 lutego 2019

Club sandwich - przekąska idealna na karnawał

Club sandwich, czyli kanapka klubowa narodziła się w jednym z kubów w Nowym Jorku pod koniec XIX w. Pierwotnie były to tosty z kawałkami kurczaka przełożonego szynką serwowane na ciepło. Potem zaczęto dodawać boczek, a przez lata przepis był wielokrotnie modyfikowany. W składzie kanapki powinno się znaleźć mięso z drobiu (może być wędlina drobiowa), bekon, sałata i majonez, opcjonalnie także żółty ser, pomidor, ogórek i cebula. Można oczywiście także komponować własne wariacje inspirowane klasycznym club sandwichem (np. z dodatkiem pikantnych sosów, czy wersję wegetariańską tylko z serem). Kanapka podbiła świat jako przekąska idealnie sprawdzająca się w czasie imprez, nie tylko tanecznych. Ja po raz pierwszy jadłam ją... w zeszłym roku w Grecji. Serwowały ją niemal wszystkie bary przy plażach, często z dodatkiem frytek lub chipsów. 

Składniki na 1 kanapkę:

2 kromki pieczywa tostowego (użyłam tostów pełnoziarnistych)
2 liście sałaty
1 plasterek wędliny drobiowej (ewentualnie pokrojony w plasterki pieczony kurczak lub indyk)
1 plasterek żółtego sera
kilka plasterków ogórka
kilka plasterków pomidora
1 plasterek cebuli
majonez

patyczki do szaszłyków (krótkie)

Na obu kromkach pieczywa ułożyć sałatę, na jednej położyć wędlinę, a na drugiej ser. Obie posmarować majonezem. Każdą z kromek przekroić tak, by powstały trójkąty i złożyć je razem. Podwójny trójkąt z wędliną ułożyć na talerzu, na nim położyć pokrojone w plasterki warzywa, na nich zaś podwójny trójkąt z serem. Całość przebić patyczkiem do szaszłyków, żeby się nie rozpadła.


wtorek, 22 stycznia 2019

Zupa krem z ziemniaków

Zima ma zawsze dla mnie smak gęstych, pożywnych i rozgrzewających zup. Prym wiedzie zazwyczaj kapuśniak, ale po piętach depczą mu fasolowa i krupnik. W czołówce jest też kartoflanka. Tym razem postanowiłam ją przyrządzić nieco inaczej, w postaci zupy kremu. Mam wrażenie, że taka jest bardziej sycąca. Nie można jej też odmówić wyśmienitego smaku.

Składniki dla 4 osób:

8 dużych ziemniaków
0,75 l bulionu (warzywnego lub na mięsie, ja użyłam wołowego)
1 cebula
4 ząbki czosnku
majeranek
starta gałka muszkatołowa
sól
pieprz
1 łyżka masła

100 g surowego wędzonego boczku

Cebulę i czosnek obrać i drobno posiekać. W garnku rozpuścić masło i podsmażyć na nim cebulę z czosnkiem. W międzyczasie obrać i umyć ziemniaki, po czym pokroić je w średniej wielkości kostkę. Gdy cebula i czosnek się zrumienią dodać do garnka ziemniaki i zalać wszystko 0,5 l bulionu (pozostałą część zostawić na wypadek, gdyby po zmiksowaniu zupa okazała się zbyt gęsta) i gotować do momentu, gdy ziemniaki będą miękkie, następnie całość zmiksować. W razie potrzeby dodać pozostałą część bulionu. Doprawić do smaku majerankiem, gałką muszkatołową oraz solą i pieprzem. Zagotować.

W międzyczasie boczek pokroić w kostkę i usmażyć na chrupko bez dodatkowego tłuszczu.

Zupę przelać do talerzy. Każdą porcję posypać boczkiem.



wtorek, 15 stycznia 2019

Malloreddus. Kulinarna pocztówka z Sardynii

Pozostanę jeszcze w temacie kuchni basenu Morza Śródziemnego, a to za sprawą... kulinarnej pocztówki, którą z grudniowego pobytu na Sardynii przysłała mi moja przyjaciółka. Nazwa bloga wcale nie jest przypadkowa. Bardzo wiele przepisów tutaj publikowanych przywożę (lub dostaję) z podróży. Większość pochodzi z książek kucharskich, które kupuję w każdym odwiedzonym kraju, ale także z magnesów na lodówkę z lokalnymi recepturami, czy też... kart pocztowych. Pocztówka z Sardynii przedstawiała smacznie wyglądający makaron. To malloreddus, jedno z najbardziej rozpoznawalnych dań wyspy. Na odwrocie znajdował się sposób przygotowania, zaś w prezencie od przyjaciółki dostałam także makaron o nazwie gnocchetti sardi (jest dostępny także w Polsce) charakterystyczny dla Sardynii i wykorzystywany do przygotowania tej potrawy.

Składniki dla 4 osób:

500 g makaronu gnocchetti sardi 
1 kg dojrzałych pomidorów (o tej porze roku można użyć pomidorów w puszce, wystarczą dwie)
200 g mielonego mięsa wołowego (np. łopatka)
200 g kiełbasy 
1 cebula
2-3 ząbki czosnku
pół szklanki bulionu wołowego
kilka listków świeżej bazylii
sól 
pieprz
starty ser Pecorino do posypania
oliwa do smażenia

Cebulę i czosnek obrać i drobno posiekać. W rondlu rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej warzywa, po czym dodać mielone mięso oraz kiełbasę pokrojoną w drobną kostkę. Smażyć do momentu aż mięso zbrązowieje. W międzyczasie pomidory obrać ze skórki i pokroić na kawałki, następnie dołożyć do rondla. Podlać bulionem i dusić na wolnym ogniu ok. 40 min. W przypadku pomidorów z puszki wystarczy całość zagotować. Pod koniec gotowania dodać posiekane liście bazylii oraz doprawić do smaku solą i pieprzem.

Ugotować makaron, wyłożyć na talerze, polać sosem i posypać każdą porcję startym serem. Od razu podawać.



wtorek, 8 stycznia 2019

Okoń morski z czosnkiem i gałązkami oregano

W wakacyjnych planach na ten rok mam Chorwację i powoli zaczynam się przyglądać kuchni tego kraju. W miejscowościach nad Adriatykiem królują oczywiście ryby i owoce morza. A jednak nie uświadczy się tam takich smażalni jak nad Bałtykiem, gdzie ryby smaży się w głębokim tłuszczu. Na południu Europy serwuje się je raczej pieczone na grillu lub z dodatkiem duszonych warzyw (spadek po panowaniu Wenecjan). W oczy od razu rzuca się prostota składników. To najczęściej tylko oliwa, czosnek i rozmaite zioła. Zainspirowana chorwackimi przepisami, postanowiłam taką rybę przygotować w domu. Dorzuciłam jedynie dodatkowo greckie oregano w gałązkach.

Składniki na 4 porcje:

4 okonie morskie
4 łyżki oliwy
4 ząbki czosnku
kilka gałązek suszonego oregano
sól
pieprz

niewielka ilość oliwy do smażenia

Ryby wypatroszyć, usunąć głowy, oskrobać z łusek i dokładnie umyć pod zimną bieżącą wodą. Osuszyć, następnie po obu stronach każdej ryby zrobić po kilka ukośnych, dość głębokich nacięć.

Czosnek obrać i drobno pokroić lub przecisnąć przez praskę. Połączyć z oliwą. Każdą rybę oprószyć solą i pieprzem i dokładnie natrzeć oliwą z czosnkiem, tak, by kawałki czosnku znalazły się także w nacięciach. Do środka każdej ryby włożyć po kawałku gałązki oregano. Gdyby przyprawa w tej postaci była trudno dostępna (ja przywożę ją z Grecji), można użyć powszechnego otartego oregano, jednak w niewielkiej ilości, by nie zdominowało smaku ryby.

Tak przygotowane ryby odłożyć na godzinę do lodówki. Po upływie tego czasu usmażyć na patelni grillowej na niewielkiej ilości oliwy.


wtorek, 1 stycznia 2019

Szakszuka

W dni wolne szczególnie lubię niespieszne poranki i długie celebrowanie śniadań. Jest wtedy czas na smażenie jajecznicy, jajek sadzonych, czy szakszuki - potrawy o bliskowschodnim rodowodzie. Nazwa szakszuka w dosłownym tłumaczeniu oznacza "wielki bałagan" i faktycznie tak wygląda na patelni, ale niech widok nie zniechęca, smakuje wybornie!

Składniki dla 4 osób:

4 jajka
4 dojrzałe pomidory (o tej porze roku można użyć także pomidorów z puszki)
1 czerwona papryka
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżeczka ostrej papryki
1 łyżeczka oregano
sól
pieprz

masło lub oliwa do smażenia

Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych i dokładnie umyć, następnie pokroić w kostkę. Cebulę i czosnek obrać ze skórki. Cebulę pokroić w kostkę, czosnek na plasterki. Na niewielkiej patelni rozgrzać tłuszcz i podsmażyć na nim paprykę wraz z czosnkiem i cebulą. W międzyczasie pomidory sparzyć i obrać ze skórki, następnie pokroić w kostkę. Dodać do warzyw na patelni i wszystko smażyć razem przez kilka minut. Gdy papryka i cebula będą całkiem miękkie doprawić do smaku solą, pieprzem, ostrą papryką i oregano. Do gotującego się, wrzącego sosu wbić jajka i delikatnie rozprowadzić. Potrawa jest gotowa do spożycia, gdy białko się zetnie, a żółtko pozostanie płynne, jak w przypadku jajek sadzonych.