Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drób. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drób. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 listopada 2018

Tarta z gęsiną i maślakami

Od kilku lat 11 listopada ma dla mnie smak gęsiny. W tym roku postanowiłam, że nie będę przygotowywać jej w tradycyjny sposób, a zrobię coś bardziej nowoczesnego z wykorzystaniem mięsa z gęsi. Ciepły początek listopada sprawił, że w lasach wciąż jeszcze można zbierać grzyby, dlatego w tym roku postanowiłam połączyć te dwa moje ulubione smaki jesieni.

Składniki na tartę o średnicy 30 cm:

1 opakowanie mrożonego ciasta francuskiego
4 uda z gęsi
250 g maślaków
2 cebule
4 ząbki czosnku
100 g startego parmezanu
sól
pieprz
rozmaryn
oliwa truflowa

masło do smażenia

Ciasto rozmrozić.

Mięso natrzeć solą i pieprzem i upiec w piekarniku, następnie oddzielić od kości i drobno pokroić. Cebulę obrać i pokroić w półplasterki. Grzyby oczyścić, obrać ze skórek i pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać masło i usmażyć na nim cebulę wraz z grzybami na złoty kolor. Doprawić do smaku solą, pieprzem i rozmarynem.

Czosnek obrać i pokroić na plasterki.

Ciasto przełożyć do formy na tartę, posypać startym serem, na nim ułożyć cebulę z grzybami, następnie czosnek i mięso. Całość skropić oliwą truflową. Przykryć folią aluminiową i piec w temperaturze 180°C przez 20 min., po czym zdjąć przykrycie i piec jeszcze 5-10 min.




poniedziałek, 13 listopada 2017

Kasza gryczana z gęsiną, jabłkami i świeżą szałwią

Na Świętego Marcina jak co roku gęsina! Tyle, że ja jestem bardzo mało kreatywna, jeśli chodzi o ten gatunek drobiu, bo najbardziej lubię po prostu kawałki gęsi pieczone w piekarniku, z dodatkiem jabłek i ewentualnie borówek. Gdy jednak nieco mięsa zostanie, zamiast nazajutrz je odgrzewać, można przygotować zupełnie nowe, inne danie. A jeśli do tego dodać jabłka, które niemal codziennie wracają niezjedzone ze szkoły w śniadaniówkach dzieci, to nie dość, że resztki jedzenia się nie zmarnują (bardzo nie lubię wyrzucać żywności), to jeszcze można przy okazji wykreować coś naprawdę pysznego i bardzo prostego! Kasza idealnie komponuje się z pozostałymi składnikami. Oczywiście danie będzie najlepsze z gęsiną pieczoną specjalnie do niego, nie z odgrzewaną.

Składniki dla 4-6 osób:

4 udka z gęsi
400 g kaszy gryczanej
2 jabłka
1 gałązka świeżej szałwii
4 ząbki czosnku
1 łyżka masła
sól
pieprz
majeranek

Udka z gęsi umyć, osuszyć, oprószyć solą, pieprzem i majerankiem i zostawić w lodówce na ok. 1 godz., następnie przełożyć do brytfanny, podlać niewielką ilością wody i piec w temperaturze 140°C przez ok. 1 godz. podlewając od czasu do czasu sosem z pieczenia. Po tym czasie podnieść temperaturę do 180°C i piec dalej, aż mięso będzie miękkie i rumiane.

W międzyczasie ugotować kaszę.

Jabłka umyć, obrać ze skórki i usunąć gniazda nasienne, następnie pokroić na plasterki. Szałwię umyć i podzielić na pojedyncze listki. Czosnek obrać i pokroić na plasterki. 

Na patelni rozpuścić masło i usmażyć na nim jabłka wraz z szałwią i czosnkiem. Gdy jabłka będą miękkie dodać odsączoną kaszę gryczaną oraz drobno pokrojone mięso z gęsi. Całość wymieszać, a gdy będzie zbyt "suche", dodać niewielką ilość sosu z pieczenia gęsi. Doprawić do smaku solą i pieprzem.


wtorek, 25 kwietnia 2017

Spaghetti po bolońsku z klopsem

Spaghetti po bolońsku, czy też inaczej spaghetti bolognese to potrawa znana chyba na całym świecie. Sos przygotowuje się z mielonego mięsa i pomidorów. Zazwyczaj mięso jest w nim rozdrobnione, ale w niektórych restauracjach i we Włoszech, i w Polsce można spotkać wariant z drobnymi klopsikami lub z jednym dużym. I właśnie taką wersję tej lubianej szczególnie przez dzieci potrawy postanowiłam przygotować.

Składniki na 4 porcje:

makaron spaghetti
tarty parmezan do posypania

Klopsy:

1/2 kg mięsa mielonego (wołowego, wieprzowego, drobiowego lub mieszanego)
2 łyżki bułki tartej
1 jajko
4 łyżki posiekanego koperku
2 marchewki
2 pietruszki
1/2 selera
1 por
4 ziarenka czarnego pieprzu
4 ziarenka ziela angielskiego
1 liść laurowy
sól
pieprz

Włoszczyznę obrać i umyć. Włożyć do płaskiego dużego rondla wraz z przyprawami i zalać wodą tak, aby przykryła ona warzywa, ale sięgała nie więcej niż do połowy wysokości rondla. Gotować do momentu aż włoszczyzna będzie miękka, następnie wyjąć warzywa i przecedzić wywar.

W międzyczasie zmielone mięso włożyć do miski. Dodać jajko, bułkę tartą i koperek. Doprawić do smaku solą i pieprzem i całość dokładnie wymieszać. Formować duże kule (ok. 5-7 cm średnicy) i wkładać je do wrzącego, przecedzonego wcześniej wywaru. Klopsy powinny być zanurzone w wywarze mniej więcej do połowy. Gotować ok. 20 min. przewracając od czasu do czasu. 

W międzyczasie przygotować sos pomidorowy.

Sos:

oliwa do smażenia
1 cebula
1 czerwona papryka
4 dojrzałe pomidory (o tej porze roku można wykorzystać pomidory w puszce, ja dodałam także garść pomidorków koktajlowych)
2 ząbki czosnku
1/2 szklanki wywaru, w którym gotowały się klopsy
sól
pieprz
bazylia
oregano

Na patelni rozgrzać oliwę. Cebulę i paprykę pokroić w kostkę i przełożyć na patelnię. Chwilę smażyć. Gdy cebula się zrumieni a papryka zmięknie dodać pomidory i podlewać stopniowo wywarem w takiej ilości, aby sos nie był "za suchy" uważając jednak, by go za mocno nie rozwodnić. Doprawić czosnkiem przeciśniętym przez praskę, solą, pieprzem oraz bazylią i oregano (do smaku). Jeśli sos będzie za mało "pomidorowy" można dodać koncentrat pomidorowy. Do gotującego się sosu delikatnie przełożyć klopsy i jeszcze przez kilka minut gotować razem.

Ugotować makaron i ułożyć na talerzach tak, aby w środku było wgłębienie. We wgłębieniach ułożyć klopsy, następnie polać sosem i posypać parmezanem. Można ozdobić listkiem świeżej bazylii.



poniedziałek, 27 lutego 2017

Gulasz z indyka

W zeszłym tygodniu spędziłam kilka dni w górach - po polskiej i słowackiej stronie granicy. Oczywiście nie umiałam sobie odmówić miejscowych specjałów: baraniny, jagnięciny, moskoli, czy słowackiego smażonego sera. Jednak po takiej diecie zdecydowałam, że po powrocie trzeba nieco odchudzić domowe menu. Na sałatki przyjdzie jeszcze pora, bo warzywa teraz, na przednówku, są fatalne. Zaczęłam więc od zastąpienia mięsa wieprzowego i wołowego drobiem i większą ilością ryb. Zanim więc całkiem przejdę na dietę, proponuję gulasz, ale z indyka.

Składniki dla 4 osób:

500-700 g piersi z indyka
1 cebula
1 czerwona papryka
250 g pieczarek
3 ząbki czosnku
1 liść laurowy
4 ziarenka ziela angielskiego
kilka ziarenek kolorowego pieprzu
1 łyżeczka czerwonej papryki w proszku
sól
pieprz

2 łyżki oliwy do smażenia

Mięso umyć, oczyścić z błon i pokroić w kostkę. Na patelni rozgrzać oliwę i podsmażyć na niej mięso. Cebulę obrać i pokroić w półplasterki, paprykę oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w kostkę, pieczarki umyć i pokroić na plasterki, czosnek obrać i również pokroić na plasterki. Przełożyć wszystkie warzywa na patelnię, chwilę smażyć z mięsem, następnie zmniejszyć płomień, podlać wodą tak, by tylko przykrywała całość, dodać przyprawy (oprócz soli i pieprzu) i dusić na wolnym ogniu do miękkości (ok. pół godz.). Na końcu doprawić do smaku solą i pieprzem i delikatnie wszystko wymieszać. Podawać z kaszą lub ryżem.


czwartek, 26 stycznia 2017

Domowy gyros z indyka

Choć za oknem śnieg, powoli myślę o lecie. W tym roku wracamy do Grecji. Chłopcy upodobali sobie szczególnie tamtejsze plaże, ja zaś uwielbiam kuchnię - świeże warzywa, owoce morza, soczystą baraninę i rewelacyjne sery. Postanowiliśmy nie czekać do wakacji i zrobiliśmy dziś sobie grecką ucztę, czyli prawdziwe gyrosy! Tata, który nie je mięsa, dostał sałatkę grecką.

Składniki na 4 porcje:

4 placki typu pita/tortilla (użyłam gotowych)

1/2 kg upieczonego wcześniej mięsa z udźca indyka
1 pomidor
1/2 ogórka
1 mała lub 1/2 dużej cebuli

Mięso pokroić na niewielkie kawałki i pozostawić w piekarniku, by nie wystygło. Warzywa pokroić w półplasterki.

Sos tzatziki:

400 g jogurtu typu greckiego
1/2 ogórka
2-3 ząbki czosnku
sól
pieprz

Przygotować sos: ogórek obrać i zetrzeć na tarce, dodać jogurt, bardzo drobno posiekany czosnek, doprawić do smaku solą i pieprzem i całość wymieszać.

Każdy placek tortilli podgrzać (na patelni, w kuchence mikrofalowej lub w piekarniku), ułożyć na nim kawałki mięsa oraz warzywa, dodać po 2-3 łyżki sosu tzatziki i złożyć jak kopertę. Gyros będzie miał jeszcze bardziej grecki charakter, jeśli do wnętrza placka włoży się także kilka frytek, domowych oczywiście.


wtorek, 24 stycznia 2017

Linguine z indykiem i dynią

Zebrane późną jesienią dynie bez problemu można przechowywać aż do stycznia, czy nawet lutego. Jedynym warunkiem jest, by były w całości. Pokrojona dynia dość szybko zaczyna się psuć. Najlepiej po rozkrojeniu zjeść ją w przeciągu tygodnia, trzymając mniejsze kawałki w lodówce. Lubię dynię zimą. Pasują do niej bowiem pikantne dodatki, które cudownie rozgrzewają w mroźnie i śnieżne dni. 

Składniki na 4 porcje:

400 g makaronu linguine

1/2 kg filetu z indyka
1/2 kg dyni
1-2 papryczki chili
niewielki kawałek imbiru
2 łyżki oliwy
400 g kwaśniej śmietany
100 g sera parmezan lub grana padano
sól
pieprz

rozdrobnione chili suszone wraz z nasionami

Indyka umyć, osuszyć i pokroić w kostkę. W głębokim rondlu rozgrzać oliwę i usmażyć na niej mięso. Dynię obrać, umyć, osuszyć i pokroić w kostkę podobnej wielkości jak kawałki indyka. Papryczkę oczyścić z gniazd nasiennych, umyć, osuszyć i drobno posiekać. Podobnie imbir. Gdy mięso będzie miękkie dodać do rondla warzywa, wymieszać, podlać niewielką ilością wody i dusić pod przykryciem, dopóki dynia nie zmięknie, uważając jednak, by się nie rozpadła. Na końcu dodać śmietanę, doprawić całość solą i pieprzem i delikatnie wymieszać.

W międzyczasie ugotować makaron, odcedzić i dołożyć do rondla. Na końcu dodać starty ser. Całość wymieszać i przełożyć na talerze. Można doprawić do smaku bardzo pikantną przyprawą - rozdrobnionym chili suszonym wraz z nasionami.



piątek, 11 listopada 2016

Gęsia wątróbka z dynią i pomarańczami

Dziś Święto Niepodległości i dzień Św. Marcina. To także święto kulinariów, konkretnie gęsiny. Cieszę się, że w Polsce coraz bardziej promuje się jedzenie tego niezwykle smacznego gatunku drobiu i że powoli wraca tradycja na jedzenie go w listopadzie, kiedy w Polsce kończył się tucz gęsi. Postanowiłam z tej okazji przygotować, podobnie jak w zeszłym roku, gęsią wątróbkę. Tym razem z dodatkiem dyni, pomarańczy, imbiru i aromatycznego rozmarynu. 

Składniki:

1/2 kg gęsiej wątróbki
20 dag dyni
1 pomarańcza
niewielki kawałek imbiru
1 łyżka gęsiego smalcu
0,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
1 łyżeczka igieł rozmarynu
sól

Wątróbkę umyć i dokładnie oczyścić z błon i tłuszczu. Osuszyć ręcznikiem papierowym. Imbir obrać i drobno posiekać, następnie podsmażyć na smalcu. Mąkę wymieszać z solą (do smaku) i rozmarynem i obtoczyć w niej wątróbkę. Przełożyć na patelnię i obsmażyć z obu stron. Dynię obrać, pokroić w kostkę i dołożyć do wątróbki. Smażyć wszystko razem ok. 10 min., następnie dodać obraną i pokrojoną w niewielkie kawałki pomarańczę i jeszcze chwilę smażyć wszystko razem.

Podawać z pieczywem lub kaszą jaglaną.



niedziela, 24 lipca 2016

Klopsy z indyka w sosie pomidorowym

Dzieciaki wróciły z dwutygodniowych wakacji z dziadkami. Postanowiłam przygotować dla nich coś, co naprawdę lubią, choć nie było to wcale łatwe zadanie, bowiem kuchnię mojej mamy ciężko jest przebić (jak pomidorówka, to tylko babci Ani, moja nawet nie ma się co równać z babciną). Kiedyś jednak chłopcy zdradzili mi, że robię lepsze klopsy niż babcia! Tym razem jednak przygotowałam je w nieco lżejszej wersji - nie z szynki wieprzowej, ale z mięsa indyczego.  

Składniki:

1 kg piersi z indyka
2 marchewki
2 pietruszki
½ selera
1 por
4 ziarenka czarnego pieprzu
4 ziarenka ziela angielskiego
1 liść laurowy
2 łyżki bułki tartej
1 jajko
4 łyżki posiekanego koperku
4 dojrzałe pomidory
sól
pieprz

Włoszczyznę obrać i umyć. Włożyć do płaskiego dużego rondla wraz z przyprawami i zalać wodą tak, aby przykryła ona warzywa, ale sięgała nie więcej niż do połowy wysokości rondla. Gotować do momentu aż włoszczyzna będzie miękka, następnie wyjąć warzywa i przecedzić wywar.

W międzyczasie mięso umyć, osuszyć i zmielić. Dodać jajko, bułkę tartą i koperek. Doprawić do smaku solą i pieprzem i całość dokładnie wymieszać. Formować duże kule (ok. 5-7 cm średnicy) i wkładać je do wrzącego, przecedzonego wcześniej wywaru. Klopsy powinny być zanurzone w wywarze mniej więcej do połowy. Gotować ok. 20 min. przewracając od czasu do czasu. Następnie dodać pokrojone w kostkę pomidory i gotować jeszcze ok. 10 min. do momentu, aż pomidory się rozgotują. Doprawić do smaku solą i pieprzem.


niedziela, 24 kwietnia 2016

Wątróbka z suszonymi pomidorami

Wątróbkę się albo uwielbia, albo się jej nie znosi. Ja należę do jej zdecydowanych entuzjastów. Lubię jej specyficzny smak, ale przede wszystkim ma ona całe mnóstwo wartości odżywczych: łatwo przyswajalne białko, dużo żelaza, witamin i aminokwasów. I można ją przyrządzić na rozmaite sposoby, z różnymi dodatkami - na słodko, na ostro, a nawet z owocami, a dziś u mnie w nieco śródziemnomorskim stylu - z suszonymi pomidorami.

Składniki:

½ kg wątróbki drobiowej (użyłam gęsiej)
½ szklanki mąki pełnoziarnistej
10-12 suszonych pomidorów
2 łyżki oleju spod suszonych pomidorów
3-4 ząbki czosnku
sól
pieprz
oregano

mix sałat lub rukola
oliwa
sok z cytryny

Wątróbkę umyć i dokładnie oczyścić z błon i tłuszczu. Osuszyć ręcznikiem papierowym. Czosnek obrać i pokroić na plasterki. Na patelni rozgrzać olej spod suszonych pomidorów. Podsmażyć na nim czosnek. Mąkę wymieszać z solą (do smaku) i obtoczyć w niej wątróbkę, następnie przełożyć na patelnię. Smażyć ok. 10 min., po czym dodać suszone pomidory i smażyć całość do pożądanego stopnia wysmażenia. Całość doprawić do smaku pieprzem i oregano.

Na talerzach rozłożyć sałatę. Skropić oliwą oraz sokiem z cytryny, następnie na sałacie ułożyć gorącą wątróbkę.



środa, 11 listopada 2015

Gęsia wątróbka z chili i syropem klonowym

Listopad to czas, gdy na naszych stołach powinna zagościć gęsina, która dziś swoje święto dzieli ze Świętem Niepodległości i dniem Św. Marcina. To właśnie 11 listopada uważany jest za koniec tuczu gęsi i zgodnie ze staropolską tradycją dzień ten powinien być hucznie obchodzony spożyciem tego niedocenianego cały czas u nas drobiu. Na moim stole gęsina pojawia się częściej niż tylko raz w roku - zazwyczaj w tradycyjnej postaci, ale odkąd odkryłam syrop klonowy, także na słodko. Bo ten kanadyjski specjał nadaje się nie tylko do naleśników i deserów, ale także do wszystkich gatunków mięs, podobnie jak miód. Dziś proponuję gęsią wątróbkę, do której przygotowania postanowiłam wykorzystać właśnie syrop klonowy. Jego bardzo słodki smak doskonale komponuje się z pikantną papryczką chili. 

Składniki:

0,5 kg gęsiej wątróbki
2 duże papryczki chili (o długości ok. 7 cm)
1 łyżka gęsiego smalcu
0,5 szklanki mąki pełnoziarnistej
2 łyżki syropu klonowego
sól

Wątróbkę umyć i dokładnie oczyścić z błon i tłuszczu. Osuszyć ręcznikiem papierowym. Papryczki umyć, usunąć z nich gniazda nasienne i drobno posiekać, następnie podsmażyć na smalcu. Mąkę wymieszać z solą (do smaku) i obtoczyć w niej wątróbkę. Kłaść na patelnię i smażyć ok. 10 min., po czym dodać syrop klonowy i smażyć jeszcze chwilę uważając, by syrop się nie skarmelizował.


poniedziałek, 27 lipca 2015

Pierś z kurczaka duszona z owocami kumkwatu

Któregoś dnia, podczas niedawnego pobytu na Korfu, wysłałam mojego męża, by kupił marmoladę z kumkwatu - owocu, który w Europie rośnie tylko na tam, która bardzo smakowała naszym dzieciakom. Oprócz marmolady, dostałam także owoce kumkwatu w słodkim syropie. Początkowo nie wiedziałam, co z nimi zrobić i chciałam podarować komuś w prezencie. Potem jednak przyszedł mi do głowy pomysł, by wykorzystać je do sosu do piersi z kurczaka. Uwielbiam słodkie dodatki do mięs. To danie jest tylko inspirowane kuchnią Korfu, bowiem na wyspie kumkwat wykorzystywany jest praktycznie tylko do wyrobu słodyczy i likierów. Nie spotkałam go jako dodatku do mięs. Mięsa na wyspie raczej dusi się z warzywami i dużą ilością czosnku, często podaje się z sosem pomidorowym. Gorzkawy smak kumkwatu doskonale uzupełnia się z pikantną papryczką chili oraz rozmarynem.

Składniki na 4 porcje:

2 piersi z kurczaka
1 słoik owoców kumkwatu w syropie 
2 papryczki chili
1 łyżka rozmarynu
50 g masła
sól
pieprz

Mięso umyć, oczyścić z błon, pokroić w plastry, a każdy plaster oprószyć solą i pieprzem. Papryczki umyć, usunąć gniazda nasienne i pokroić w plasterki. Na patelni rogrzać masło, podsmażyć na nim papryczki, następnie dodać kurczaka. Obsmażyć kawałki mięsa z obu stron, zmniejszyć płomień, podlać niewielką ilością wody, dodać rozmaryn, i dusić do miękkości w miarę potrzeby uzupełniając wodę. Pod koniec duszenia dodać owoce kumkwatu wraz z syropem. Zredukować nadmiar sosu. 

Podawać z ryżem.



poniedziałek, 16 marca 2015

Kurczak faszerowany kaszą jaglaną i suszonymi pomidorami

Miałam w weekend ugotować rosół. Nawet kurczak został w tym celu kupiony. Koncepcja się jednak w międzyczasie zmieniła i była zupa kalafiorowa bez mięsa. Za to w lodówce został kurczak. W całości, co się u nas rzadko zdarza, bo najczęściej piekę dziciakom same udka, które lubią najbardziej. Postanowiłam nie porcjować kurczaka, tylko go nafaszerować - kaszą. W domu miałam tylko jaglaną, do której doskonale pasują suszone pomidory. Do tego odrobina oregano i czosnek i wyszło fantastyczne nadzienie.

Składniki:

1 kurczak (ok. 1,5 - 2 kg)

Farsz:

100 g kaszy jaglanej
10-12 suszonych pomidorów w oleju
1 ząbek czosnku
oregano
sól
pieprz

Kurczaka umyć. Kaszę ugotować. Pomidory odsączyć z oleju i pokroić. Dodać do kaszy. Doprawić do smaku oregano, solą, pieprzem i drobno posiekanym czosnkiem, po czym wszystko wymieszać. Do farszu można dodać nieco oleju spod pomidorów. Włożyć farsz do wnętrza kurczaka, następnie mięso zaszyć lub spiąć wykałaczkami. Z zewnątrz kurczaka oprószyć solą, pieprzem i oregano oraz skropić odrobiną oleju spod pomidorów. Przełożyć do brytfanny, podlać wodą i piec ok. 1,5 - 2 godz. w temperaturze 180 stopni polewając od czasu do czasu sosem z pieczenia. Po upieczeniu wyjąć kurczaka na półmisek, usunąć nici lub wykałaczki, rozkroić i podawać z kaszą, którą mieso było nafaszerowane.


poniedziałek, 23 lutego 2015

Risotto z pieczonym kurczakiem

Na pewno każdemu zdarzyło się przynajmniej raz, że coś zostało z obiadu. U mnie to najczęściej ziemniaki lub gotowany kalafior. Nie lubię, gdy żywność się marnuje, więc ziemniaki zazwyczaj następnego dnia podsmażam na patelni. Dzieciaki je uwielbiają! Kalafior z kolei idealnie nadaje się do sałatki. Ale co zrobić, gdy zostanie kawałek mięsa? Pojedynczy kotelet mielony to nie problem, bo można go nazajutrz pokroić na zimno na kanapki. W dzieciństwie często takie jadłam i smakowały wyśmienicie. Ostatnio jednak zostały mi kawałki pieczonego kurczaka. Drób jest idealny do wszelkiego rodzaju zapiekanek lub risotta. Potrzebny będzie jeszcze ryż i... to, co akurat znajdzie się w lodówce, najlepiej rozmaite warzywa, pieczarki czy suszone pomidory. Ja miałam pora, pikantną paprykę i otwarty słoik kaparów. To moje ulubione smaki!

Składniki na 4 porcje:

2 pieczone udka z kurczaka
1 por
1 pikantna zielona papryka
2-3 ząbki czosnku
3 łyżki kaparów odsączonych z zalewy
1 szklanka ryżu
½ l bulionu
1 łyżeczka przecieru pomidorowego
sól
pieprz
2 łyżki oliwy do smażenia

Pora umyć i pokroić na plasterki. Z papryki usunąć gniazdo nasienne i również pokroić na plasterki. Czosnek obrać i posiekać. Na patelni rozgrzać oliwę i wszystko na niej podsmażyć. Mięso oddzielić od kości i drobno pokroić. Dołożyć na patelnię. Dodać ryż. Gdy zrobi się przezroczysty, podlać połową bulionu i dusić na niewielkim płomnieniu podlewając bulionem w miarę wchłaniania płynu przez ryż. Gdy ryż będzie miękki, dodać kapary i przecier, wszystko wymieszać, następnie doprawić do smaku solą i pieprzem. Od razu podawać.

Pieczonego kurczaka można zastąpić gotowanym, np. z rosołu. Będzie bardziej dietetycznie!


sobota, 27 grudnia 2014

Sałatka z pikantnym kurczakiem i sosem miodowo-musztardowym

W czasie tegorocznych Świąt byłam tylko gościem, więc nie zostały mi żadne resztki do dojadania przez kolejne dni. Na szczęście, bo i tak czuję się ciężka i przejedzona. Postanowiłam więc przygotować dziś coś lżejszego. Od razu przyszła mi na myśl sałatka, ale pierwotnie miała to być sałatka z kurczakiem marynowanym w harissie z przepisu Roberta Makłowicza z jednego z odcinków poświęconych... Holandii. Gdy jednak zajrzałam do puszki z harissą, która od jakiegoś czasu stała już otwarta w lodówce, okazało się, że nadaje się jedynie do śmietnika. W lodówce znalazłam natomiast kawałek korzenia imbiru i kilka papryczek chili, postanowiłam więc nie rezygnować z pikantnej wersji kurczaka do sałatki. Wykorzystałam także marynowaną dynię, bowiem dynia doskonale komponuje się z imbirem. Sałatka jest idealna jako dietetyczny posiłek po świątecznym obżarstwie. Dodatkowo kapsaicyna zawarta w papryczkach chili ma działanie przyspieszające przemianę materii.

Składniki na 2 porcje:

1 pierś z kurczaka
mix sałat
100 g dyni marynowanej
12 pomidorków koktajlowych

Marynata do kurczaka:

kawałek korzenia imbiru o długości ok. 2 cm
2 papryczki chili
3 łyżki oliwy (użyłam oliwy przywiezionej z tegorocznych wakacji na Thassos)
1 łyżeczka miodu (użyłam miodu piniowego, również z Thassos)
sól

Sos:

2 łyżki oliwy
1 łyżka soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
1 łyżeczka ostrej musztardy
sól
pieprz

Kurczaka umyć, osuszyć i pokroić na kawałki. Imbir obrać i drobno posiekać. Papryczki umyć, oczyścić z gniazd nasiennych i również drobno posiekać. Oliwę wymieszać z miodem, dodać imbir i papryczkę oraz sól do smaku. Mięso zalać marynatą i odstawić do lodówki na co najmniej 1 godz. Następnie usmażyć na patelni wraz z marynatą.

Sałatę opłukać i poczekać aż wyschnie. Pomidorki umyć i przekroić na połówki. Dynię odsączyć z zalewy.

Przygotować sos: sok z cytryny wymieszać z musztardą i miodem, następnie dodać oliwę oraz sól i pieprz do smaku i całość wymieszać tak, by sos miał jednolitą konsystencję.

Na talerzu ułożyć sałatę, na niej pomidorki i kawałki dyni. Całość zalać sosem. Na wierzchu ułożyć ciepłe kawałki kurczaka i od razu podawać.







niedziela, 30 listopada 2014

Kurczak po berberyjsku z podróży Roberta Makłowicza do Tunezji

Ciocia przywiozła mi z wrześniowych wakacji w Tunezji niewielką puszkę ostrej pasty o nazwie harissa. Bardzo ją lubię i używam do wielu potraw. W Polsce nie ma większych problemów z jej kupnem, ale skoro przyjechała ze swojej ojczyzny, postanowiłam wykorzystać ją do jakiegoś tunezyjskiego dania. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to kurczak po berberyjsku, którego Robert Makłowicz przygotowywał na Saharze w jednym z odcinków poświęconych Tunezji. To był chyba pierwszy odcinek programu "Makłowicz w podróży", jaki obejrzałam, a kurczak po berberyjsku od razu trafił na listę przepisów z tego programu, które chciałabym wypróbować. I choć danie przez długi czas było na szczycie tej listy, dopiero teraz zdecydowałm się je przygotować, dostosowując jednak recepturę do warunków domowych.

Składniki:

1 cały kurczak
2 łyżki pasty harissa
3-4 łyżki oliwy
1-2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
1 łyżeczka mielonej kolendry
1 łyżeczka mielonego kminu rzymskiego
½ kg patatów (lub ziemniaków)
1 rzepa
1 ostra zielona papryka
kilka pomidorów koktajlowych
100 ml wody
1 pęczek natki pietruszki
sól 

Kurczaka podzielić na części, natrzeć pastą harissa i odstawić na co najmniej godzinę do lodówki. Na patelni rozgrzać oliwę, a gdy będzie bardzo gorąca obsmażyć na niej kawałki kurczaka z każdej strony. Gdy mięso się zrumieni podlać wodą i dodać słodką paprykę, kolendrę i kmin. Pataty, rzepę i paprykę pokroić w słupki i dołożyć na patelnię. Całość dusić ok. 20 min. Na końcu dodać połówki pomidorków i posiekaną pietruszkę. Doprawić do smaku solą.

Niestety cały kurczak rzadko kiedy mieści się na patelni, dlatego ja upiekłam go w piekarniku wraz z warzywami i przyprawami.


Do gustu przypadł mi jeszcze jeden przepis Roberta Makłowicza wykorzystujący harissę, który w dodatku wcale nie pochodzi z Tunezji. Ale o tym innym razem...

wtorek, 11 listopada 2014

Gęsie żołądki duszone z burakami

W gęsich żołądkach zakochałam się dwa lata temu, gdy w listopadzie odwiedziłam Kazimierz Dolny i w Święto Niepodległości zapragnęłam zjeść gęsinę, aby uczynić zadość tradycji i w poczuciu patriotycznego obowiązku. Okazało się wówczas, że potrawy z gęsi serwują tylko dwie restauracje w mieście. W Knajpie u Fryzjera serwującej kuchnię żydowską znalazłam wówczas duszone gęsie żołądki. Danie było fenomenalne. Według opisu w karcie żołądki miały być duszone z cebulą i pikantną papryczką, ale dam sobie uciąć rękę, że czułam także buraki i czosnek. Krótko po moim powrocie z Kazimierza Knajpa się spaliła. Dziś wróciłam z kolejnego listopadowego wypadu do Kazimierza. Ze zjedzeniem gęsiny nie było w tym roku żadnego problemu! W menu sezonowym miała ją większość restauracji. Do wyboru w różnych miejscach były pieczone gęsie udka, duszona pierś czy pierogi z gęsiną. Na miejscu starej Knajpy u Fryzjera jest obecnie... Restauracja u Fryzjera, również serwująca kuchnię żydowską. W karcie oczywiście sztandarowe danie tej kuchni, czyli gęsi pipek (faszerowane gęsie szyje - pycha!), a także gęsia wątróbka czy pieczone gęsie udko w kapuście. Nie znalazłam jednak moich wytęsknionych gęsich żołądków. Postanowiłam więc odtworzyć smak tamtych, które pamiętam z 2012 r., jednak z dodatkim buraczków, których w oryginalnym przepisie nie było.

Składniki na 4 porcje:

60 dag gęsich żołądków
4-5 buraków
1 cebula
4-6 ząbków czosnku
sól
pieprz
2 łyżki śmietany
1 łyżka masła

Żoładki dokładnie oczyścić i pokroić na plasterki. Na patelni rozpuścić masło i podsmażyć na nim żołądki. Cebulę i czosnek obrać i drobno posiekać. Dodać do podrobów. Buraki obrać, umyć i pokroić na plasterki. Dolożyć do żołądków, podlać wodą, zmniejszyć temperaturę i dusić pod przykryciem do momentu aż mięso i buraki będą miękkie podlewając wodą w razie potrzeby. Na końcu doprawić do smaku solą, pieprzem i śmietaną.

Podawać z dowolnym rodzajem kaszy. W Kazimierzu była to kasza gryczana, u mnie - jaglana.


niedziela, 7 września 2014

Wariacja na temat sałatki à la Cezar

Kilka dni temu moja koleżanka, która jest jedną z najwierniejszych czytelniczek bloga, poprosiła mnie o sprawdzony przepis na sałatkę à la Cezar. To obok sałatki greckiej, jedna z najbardziej rozpoznawalnych sałatek na świecie, jednak nie należy do moich ulubionych i nigdy wcześniej nie robiłam jej w domu. Obiecałam jednak Ani, że coś wymyślę, dlatego dziś na obiad mieliśmy rzeczoną sałatkę, a właściwie moją wariację na jej temat. W przypadku tej sałatki szkopuł tkwi w sosie. Bazę powinna stanowić sałata (najlepiej rzymska) oraz pieczony kurczak. W różnych jej wariantach mogą znaleźć się także pomidorki koktajlowe czy grzanki. Wykorzystałam mieszankę dwóch rodzajów sałat, pomidorki, plasterki zielonego ogórka i oczywiście kurczaka. Grzanki zrobiłam z ciemnego pieczywa. Smakują mi o wiele bardziej niż tradycyjne. Sałatka wyszła naprawdę smacznie i chyba w końcu się do niej przekonam i będę ją robić częściej!

Składniki na 4 porcje:

1 duża pierś z kurczaka (50-70 dag)
1 sałata rzymska
1 zwykła sałata
2 kromki ciemnego foremkowego pieczywa
20 pomidorków koktajlowych
½ zielonego ogórka
4 łyżki startego sera grana padano
2 łyżki masła
1 jajko
bułka tarta
sól
pieprz

Sos:

2 żółtka
2 ząbki czosnku
5-6 filecików anchois
1 łyżeczka ostrej musztardy
40 ml octu winnego
sok z ½ cytryny
100 ml oleju słonecznikowego
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
sól
świeżo zmielony pieprz
kilka kropel sosu worcester

Pierś z kurczaka umyć i pokroić na kilka części. Każdą część posolić, popieprzyć, obtoczyć w rozmąconym jajku i bułce tartej i usmażyć na maśle (niewielką ilość masła zostawić do natarcia patelni, na której potem będą robione grzanki).

Przygotować sos: czosnek i anchois drobno pokroić, dodać musztardę, ocet winny, sok z cytryny i sos worcester i wszystko delikatnie wymieszać, następnie dodać zółtka, olej, natkę i doprawić do smaku solą i pieprzem, po czym wszystko razem zmiksować, aby uzyskać jednolitą konsystencję.

Sałatę umyć, osuszyć, porwać na małe kawałki i ułożyć na talerzach. Polać sosem i posypać tartym serem. Ułożyć pomidorki przekrojone na pół i plasterki zielonego ogórka. Na warzywach ułożyć pokrojone kawałki kurczaka.  

Patelnię posmarować niewielką ilością masła. Kromki chleba przekroić na połówki tak, aby powstały trójkąty. Obsmażyć je z każdej strony na chrupko. Sałatę podawać z ciepłymi grzankami.

sobota, 26 lipca 2014

Burgery z piersią z kurczaka i domowym ajvarem

W czasie wakacji ulegliśmy modzie na burgery, króra na dobre rozgościła się nie tylko w Polsce, ale także w Macedonii i na Węgrzech. Nie jest to niestety najzdrowsze jedzenie, ale póki trwają wakacje od czasu do czsu można sobie na takie pozwolić - zwłaszcza, że dzieciaki wyjechały z dziadkami, więc nie gotuję teraz "normalnych" obiadów. Jednak zamiast opychać się bułami w restauracjach, postanowiłam zrobić burgery w domu. Dla odmiany nie z mielonego mięsa, ale z piersi z kurczaka. Jako wakacyjny akcent wykorzystałam ajvar przywieziony z Macedonii.

Składniki dla 4 osób:

4 bułki do hamburgerów
2 piersi z kurczaka
1 cebula
1 pomidor
2 ogórki małosolne
ajvar

Marynata:

3 łyżki oliwy
2 łyżki miodu
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżeczka musztardy
2 ząbki czosnku

Miód połączyć z sosem sojowym i musztardą, następnie dodać oliwę i czosnek przecisnięty przez praskę i wszystko wymieszać na jednolitą masę.

Pierś z kurczaka umyć, osuszyć, podzielić na 4 części i każdą część lekko rozbić, po czym natrzeć marynatą. Cebulę obrać i pokroić w plasterki. Mięso przełożyć do naczynia, dodać cebulę i odstawić do lodówki na co najmniej godzinę. Następnie przełożyć kurczaka na patelnię wraz z marynatą i cebulą i całość udusić na wolnym ogniu do miękkości. Gdy kurczak będzie gotowy, podgrzać bułki w piekarniku lub mikrofalówce. Do każdej włożyć porcję kurczaka wraz z duszoną cebulą, posmarować ajvarem i dodać warzywa pokrojone w plasterki. Dodałam pomidora i ogórki małosolne, które o tej porze roku robię praktycznie cały czas, ale każdy może wykorzystać te warzywa, które najbardziej lubi lub które ma akurat pod ręką.

sobota, 31 maja 2014

Węgierska paprykowana wątróbka

Moja przyjaciółka przywiozła z Budapesztu butelkę dobrego węgierskiego wina, więc postanowiłyśmy spotkać się przy jakimś daniu z kuchni tego kraju. W poszukiwaniu inspiracji przekartkowałam jedną z moich ulubionych książek z przepisami - "Na węgierskim stole" autorstwa Węgierki Kláry Molnár oraz wieloleniego korespondenta z Węgier Tadeusza Olszańskiego (wyd. Studio Emka, Warszawa 2003). Książka jest ze mną od ponad dziesięciu lat, w ciągu których przetestowałam już większość z opublikowanych w niej receptur. Mój wzrok zatrzymał się na jednym z nielicznych dań, których jeszcze nie robiłam - na paprykowanych wątróbkach. Jadłam kiedyś coś podobnego w chyba już nieistniejącej restauracji Wyszehradzkiej w Dusznikach Zdroju specjalizującej się w kuchni węgierskiej i czeskiej. Smakowało niesamowicie. Dawno już nie jedliśmy wątróbki, więc postanowiłam zdać się na pierwszy wybór.

Składniki:

70 dag wątróbki cielęcej, wieprzowej lub drobiowej (użyłam drobiowej, którą lubię najbardziej)
1 cebula
5 dag smalcu
1 łyżeczka papryki w proszku
1 strąk świeżej papryki
szczypta ostrej papryki w proszku
sól
pieprz

Wątróbkę obrać z błonek, opłukać, osuszyć i pokroić w paski długości małego palca. Cebulę obrać i bardzo drobno pokroić lub zetrzeć na tarce, następnie zeszklić na rozgrzanym tłuszczu. Zestawić na chwilę z ognia, wsypać paprykę w proszku, postawić z powrotem na ogniu i natychmiast włożyć wątróbkę oraz paprykę pokrojoną w cieniutkie krążki. Dodać do smaku pieprz i na dużym płomieniu smażyć 4-5 min. nieustannie mieszając. Posolić dopiero wtedy, gdy wątróbki się usmażą. Wówczas dodać także szczyptę ostrej papryki.

Uwaga autorów: Pokrojona w paski wątróbka, zwłaszcza cielęca i drobiowa, bardzo szybko się smaży i nie wolno jej za długo trzymać na ogniu, gdyż wówczas przestanie być soczysta i krucha, a stanie się twarda. Wieprzową wątróbkę smaży się o minutę, dwie dłużej.

Moja uwaga: Użyłam papryki czerwonej i zielonej pół na pół - przede wszystkim dla oka oraz dodałam 1 ostrą paryczkę chili - dla podostrzenia smaku. Gdyby sosu spod wątróbki i papryk było zbyt mało, można podlać odrobiną czerwonego wytrawnego wina - 50 ml w zupełności wystarczy.


niedziela, 11 maja 2014

Smaki dzieciństwa: sałatka z kurczaka z ananasem

W czasach mojego dzieciństwa, u schyłku PRL-u, ta sałatka była jak powiew wolności z Zachodu. W tamtym okresie na polskich stołach dominowała tradycyjna sałatka z gotowanych warzyw, a ananasy w puszce można było kupić głównie w Pewexach. Pierwszy raz jadłam ją u mojej cioci, która uwielbia wszelkiego rodzaju nowinki kulinarne. Przez wiele lat była to jedyna, inna od jarzynowej, sałatka goszcząca na stołach w czasie wszelkich uroczystości w mojej rodzinie. Dopiero kilka lat później nastąpił sałatkowy boom, który - odnoszę wrażenie - już przeminął. Jednak do tej sałatki mam bardzo duży sentyment i jak żadna inna kojarzy mi się z dzieciństwem.

Składniki:

1 pierś z kurczaka
1 puszka ananasów
1 puszka kukurydzy
100 g rodzynek
2 łyżki majonezu
sól
pieprz

Pierś z kurczaka udusić. Rodzynki zalać wodą i odstawić na ok. 1 godzinę. Ostudzoną pierś pokroić w kostkę. Ananasa odsączyć i pokroić w kostkę podobnej wielkości jak kurczaka. Dodać odsączoną kukurydzę i odsączone rodzynki. Doprawić solą, pieprzem i majonezem, następnie wszystko wymieszać.