środa, 28 marca 2012

Wokół świątecznego stołu: boczek pieczony

Na moim świątecznym stole nie może zabraknąć pieczonego boczku. Jest prosty do wykonania i o wiele lepszy od wędlin ze sklepu. Specjalistą od pieczenia boczku jest w naszym domu mój mąż. Co roku najpierw w Wielki Czwartek przyprawia odpowiednio surowy boczek, a w Wielki Piątek go piecze. Cały dom wypełnia cudowny zapach i trzeba naprawdę dużo silnej woli, aby nie zgrzeszyć zjadając plaster takiego jeszcze ciepłego soczystego boczku. Plaster trafia oczywiście do koszyczka ze święconką i... znika natychmiast po poświęceniu zanim jeszcze wrócimy do domu. Pycha!

1,5 - 2 kg surowego boczku
5 - 6 ząbków czosnku
sól
suszone owoce jałowca
liście laurowe

Skórę na spodzie boczku nakroić tak, aby tworzyła kratkę. Czosnek przecisnąć przez praskę i wymieszać z solą. Natrzeć boczek i obłożyć go liśćmi laurowymi i jałowcem. Można także posypać rozmarynem. Odstawić na jeden dzień do lodówki. 


Następnie przełożyć do brytwanny, dodać pół kostki margaryny i podlać niewielką ilością wody. Piec ok. 1,5 - 2 godz. w temperaturze 180 stopni uzupełniając w razie potrzeby wodę i od czasu do czasu podlewając sosem z pieczenia.


wtorek, 27 marca 2012

Wielkanocny Jarmark Różności

W ostatni weekend w Bemowskim Centrum Kultury Artbem odbył się Wielkanocny Jarmark Różności. Wewnątrz Centrum znajdowały się stoiska z rękodziełem, natomiast dziedziniec należał do wystawców żywności regionalnej. Stoisk było niewiele, najwięcej z wędlinami i pieczywem. Najciekawsze było stoisko "Wiejska Chata" z miejscowości Łapy - Szołajdy w okolicach Białegostoku, które posiadało własną wędzarnię i gdzie można było za darmo skosztować bardzo smacznego domowego podpiwku prosto z beczki. Skusiłam się nie tylko na podpiwek, ale także na zakup wędlin: dojrzewającej szynki prosto ze wspomnianej wędzarni (bardziej przypomina polędwicę niż klasyczną szynkę) oraz dwóch rodzajów palcówki (kiełbasy) - czosnkowej i podsuszanej. Zaopatrzyłam się też w nabiał z Gospodarstwa Ekologicznego Wiśniewo nagrodzonego w 2010 r. Laurem Marszałka Województwa Mazowieckiego. Mleko pochodzi od krów rasy polskiej czerwonej, których w całej Polsce hoduje się tylko 640 sztuk! Kupiłam ser oraz butelkę mleka, które od razu zostawiłam, aby się zsiadło i dziś już na obiad miałam pyszne zsiadłe mleko. Najnowszym produktem gospodarstwa zgłoszonym do tegorocznej edycji konkursu jest ser typu mozarella.

Stoisko "Wiejska Chata"
Wędzarnia z "Wiejskiej Chaty"
Biały ser z Gospodarstwa Ekologicznego Wiśniewo nagrodzony Laurem Marszałka Województwa Mazowieckiego 

Nie zabrakło oczywiście tematyki wielkanocnej. Były baranki i zające z ciasta chlebowego oraz pierniki, które znam poprzednich festynów kulinarnych na Bemowie jednak tym razem w świątecznych kształtach i dekoracjach. Ze znanych mi już produktów były także fantastyczne domowe konfitury pani Anny Langowskiej, o których już pisałam na blogu i których jestem zdeklarowaną wielbicielką. Tym razem zdecydowałam się na czarną porzeczkę z kardamonem oraz konfiturę cytrynową, która idealnie nadaje się do herbaty oraz do... ryb.

Baranki i zajączki z ciasta chlebowego

Myślę, że organizacja tego typu imprez to wspaniały pomysł. Można nie tylko przyjemnie spędzić czas, ale także skosztować smacznych wyrobów, których nie kupi się nigdzie indziej.

sobota, 24 marca 2012

Sałatka z łososiem

Dziś od rana robię wiosenne porządki: mycie okien, piekarnika, odkurzanie za łóżkami. W tym całym zamieszaniu nie miałam czasu przygotować porządnego obiadu. Pozostało więc ratować się tym, co zostało z poprzednich dni. Z wczorajszego obiadu został mi kawałek smażonego łososia. Ponieważ nie lubię odgrzewanej ryby postanowiłam wykorzystać łososia jako składnik sałatki trzymając się postanowienia, że wiosną jem potrawy mniej kaloryczne. Szybki przegląd lodówki i... oto co wyszło.

Składniki:

łosoś – smażony (ale może być także wędzony)
ryż
papryka konserwowa
dymka ze szczypiorem
zielony ogórek

Sos:

oliwa z oliwek
kilka kropel octu winnego
czosnek
sok z cytryny
sól
pieprz
cukier 

Ryż ugotować. Rybę rozdrobnić. Paprykę i ogórka pokroić w drobną kostkę, a dymkę wraz ze szczypiorem na talarki. Dodać do ostudzonego ryżu. Zalać sosem i wymieszać. Celowo nie podałam ilości składników, ponieważ jest to typowa sałatka z tego, co akurat jest pod ręką w lodówce (jak to się mówi sałatka na winie, czyli z tego, co się nawinie). Każdy może ją więc sam skomponować zgodnie z tym, co najbardziej lubi. 

Sałatka bardzo przypadła do gustu mojemu dwuletniemu synkowi. 

wtorek, 20 marca 2012

Sałatka orientalna

Dziś pierwszy dzień astronomicznej wiosny. Dobra pora, aby zacząć troszczyć się o figurę przed nadejściem lata i wprowadzić do codziennej diety posiłki lżejsze i mniej kaloryczne. Polecam szczególnie wszelkiego rodzaju sałatki. Na początek, w oczekiwaniu na nowalijki, sałatka orientalna, która może być spożywana jako przystawka, lekka kolacja, a nawet - na ciepło - jako obiad!

Składniki:

1 małe opakowanie makaronu sojowego
1 pierś z kurczaka
1 puszka kiełków soi
1 puszka pędów bambusa 
kilka grzybów mun
1 czerwona papryka
2 dymki
kilka łyżek groszku konserwowego
2-3 plastry ananasa z puszki

Sos:

3 łyżki octu winnego
6 łyżek oliwy
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżeczka mielonego imbiru
kilka kropli sosu tabsco
cukier
sól
pieprz

Pierś z kurczaka udusić, ostudzić i pokroić w kostkę. Makaron przygotować zgodnie z przepisem podanym na opakowaniu. Zamiast makaronu sojowego można użyć ryżowego lub z fasoli mung, bowiem okazuje się, że sojowy wcale nie jest prosto kupić (nie udało mi się w trzech kolejnych sklepach). Grzyby mun namoczyć. Kiełki soi, bambus, paprykę pokrojoną w kostkę, dymkę pokrojoną w plasterki wraz ze szczypiorem oraz namoczone i odsączone grzyby mun lekko poddusić. Gdy ostygną dodać makaron i kurczaka oraz groszek i pokrojone w kostkę plastry ananasa. Zalać sosem i wymieszać.

Wraz z nadejściem cieplejszych dni i pojawianiem się młodych warzyw będę prezentować więcej sałatek i dań lekkostrawnych. Latem na pewno pojawi się cykl poświęcony cukinii i pomidorom, a jesienią dyni.

niedziela, 18 marca 2012

Niedziela z kuchnią szwedzką

Marzec to w Szwecji miesiąc kulinariów. W Polsce kuchnia tego kraju jest bardzo słabo znana i najczęściej kojarzona z określeniem "szwedzki stół", które, według anegdoty, ma bardzo ciekawy rodowód. Otóż kiedy w czasie Potopu Szwedzkiego Karol X Gustaw wraz ze szwedzką armią próbował zdobyć Zamość, rezydujący tam wówczas Jan II "Sobiepan" Zamojski nie zamierzał się poddać. Król Szwecji próbował podstępem dostać się do miasta i zaproponował magnatowi, aby zjedli razem pożegnalny posiłek, zanim Szwedzi się wycofają. Zamojski zgodził się, jednak ucztę wyprawił za murami miasta. Kazał wystawić tam suto zastawione stoły oraz najlepsze trunki. Zabronił jednak wystawiać krzesła. Sam pozostał w Zamościu, a Szwedzi posiłek spożywali na stojąco, stąd ponoć wzięła się nazwa "szwedzki stół". Bardziej jednak prawdopodobne wydaje się, iż to faktycznie Szwedzi wymyślili taką formę serwowania posiłków.
Polska prasa podchwyciła ideę promowania szwedzkiej kuchni w Polsce. W ostatnim numerze Newsweeka pisała o niej Magda Gessler, zaś we wtorkowym dodatku do Gazety Wyborczej Palce Lizać z 6 marca br. zostały zamieszczone cztery przepisy na potrawy kuchni szwedzkiej autorstwa Carla Jana Granqvista. Ponieważ dziś postanowiłam przenieść Szwecję do mojej kuchni, wykorzystałam dwa z nich.

Grzanki z krewetkami (Tost Skagen)

To moja propozycja na śniadanie w szwedzkim stylu.

Składniki dla 2-4 osób:

4 kromki białego chleba
320 g obranych, ugotowanych krewetek
4 łyżki majonezu
1 łyżka musztardy typu Dijon
150 g kawioru
50 g świeżego koperku
1 cytryna
masło

Z kromek chleba odciąć skórki. Na patelni rozgrzać masło i usmażyć na nim chleb z obydwu stron, aż grzanki będą złociste. Przełożyć na papierowe ręczniki, żeby odsączyć nadmiar tłuszczu. Krewetki obgotować (przy użyciu mrożonych, trzeba je rozmrozić i na 1 minutę zanurzyć we wrzątku, a następnie odsączyć i osuszyć). Jeśli są duże, pokroić na mniejsze kawałki. Koperek umyć, osuszyć, posiekać i wymieszać z krewetkami, majonezem i musztardą. Gotową pastę rozłożyć na grzankach. Na wierzchu każdej ułożyć kawior i udekorować gałązką koperku i kawałkami plasterków cytryny.

Moja uwaga: do sosu do krewetek można dodać ząbek czosnku. Pasta z krewetek jest tak pyszna, że smakuje wyśmnienicie nawet bez dodatku kawioru.

Zapiekanka z łososia (Laxpudding)

Składniki dla 4-6 osób:

400 g wędzonego, świeżego lub sezonowanego w soli łososia
1,5 kg ziemniaków
4 jaja
300 ml (1,5 szklanki) śmietanki 30 proc.
300 ml (1,5 szklanki) mleka
2 cebule
1 duży pęczek koperku
sól
biały pieprz
masło do smażenia

Ziemniaki ugotować w mundurkach, a kiedy wystygną, obrać je i pokroić w plastry. Przy użyciu solonego łosia, namoczyć go w mleku lub w wodzie przez kilka godzin (będzie mniej słony). Cebulę obrać, pokroić w plastry i zeszklić na patelni z rozgrzanym masłem. Żaroodporne naczynie natłuścić masłem i ułożyć warstwy: ziemniaków, cebuli, łososia. Posypać koperkiem. Następnie łososia przykryć kolejną warstwą ziemniaków, cebuli i ryby. Zakończyć warstwą ziemniaków.
W misce ubić jaja, śmietanę i mleko. Masę doprawić solą, pieprzem i ostrożnie przelać do naczynia, aby nie naruszyć warstw. Na wierzchu położyć kilka kawałków masła. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni C i piec 45-60 minut. Podawać z rozpuszczonym masłem.

Moja uwaga: 1,5 kg ziemniaków to zdecydowanie za dużo na tę ilość ryby. W zupełności wystarczy 1 kg.

Mój kolega, którego siostra mieszka na stałe w Sztokholmie mówił mi, że w Szwecji bardzo popularna jest zupa z pokrzywy, którą serwuje się nawet na królewskim dworze. Niestety o tej porze roku pokrzywa jest nieosiągalna, ale gdy latem będę na działce, na pewno zrobię taką zupę (pokrzywy mamy pod dostatkiem), i oczywiście opowiem o niej na blogu.

wtorek, 13 marca 2012

Makaron z kurczakiem i pieczarkami

Nie jestem zbytnią fanką makaronów, ale moi chłopcy je uwielbiają, więc dość często pojawiają się w naszym jadłospisie. Niewątpliwie te dania mają jedną zaletę: błyskawicznie się je przygotowuje. Niedawno mieliśmy spaghetti bolonese, więc na dzisiejszy obiad wybrałam makaron z kurczakiem i pieczarkami.

Składniki na 4 porcje:

30 - 40 dag makaronu penne (rurka skośna)
pierś z kurczaka (ok. 40 - 50 dag)
30 dag pieczarek
200 ml śmietany 30%
2 ząbki czosnku
2 łyżeczki ostrej musztardy (np. rosyjskiej)
10 dag masła
sól
pieprz
bazylia
oregano

opcjonalnie 150 g sera typu roquefort

Pierś pokroić w kostkę i podsmażyć na maśle. Dodać pokrojone w talarki pieczarki oraz czosnek przeciśnięty przez praskę. Podlać nieznaczną ilością wody i udusić. Należy pamiętać, że kurczak i pieczarki puszczą własny sos, więc wody nie może być za dużo. Na końcu dodać śmietanę i musztardę, a następnie doprawić do smaku solą, pieprzem i ziołami. Makaron ugotować i jeszcze gorący przełożyć na patelnię i wymieszać z sosem. Po przełożeniu na talerz można posypać tartym serem typu roquefort.


sobota, 10 marca 2012

Smaki Bułgarii

Sałatka szopska - Riła - Hotel Centaur
Niedawno otworzyłam ostatni słoiczek dżemu figowego, który przywiozłam z ubiegłorocznych wakacji na bułgarskim wybrzeżu. Za oknem jeszcze zimno, a ja we wspomnieniach przeniosłam się na upalną piaszczystą plażę i do małych sympatycznych knajpek oferujących bardzo smaczne potrawy kuchni bułgarskiej. Najbardziej chyba znaną i rozpoznawalną potrawą tego kraju jest sałatka szopska złożona z pomidorów, ogórków, cebuli i duszonej papryki posypana kruszonym serem sirene przypominającym grecką fetę. Kuchnia bułgarska to w dużej mierze mieszanka kuchni bałkańskiej, greckiej i tureckiej.
W jednym z hoteli w okolicach Rilskiego Monastyru, gdzie zatrzymywaliśmy się w drodze na wybrzeże, ugoszczono nas tradycyjnym bułgarskim śniadaniem. Złożone było z kromek chleba namoczonych w mleku, następnie w jajku i obsmażonych na patelni. Można je spożywać z serem sirene lub na słodko z dżemem. Do tego kiseło mliako, czyli zsiadłe mleko lub gęsty kwaśny jogurt, które Bułgarzy jedzą nie tylko na śniadanie, ale podają także do dań obiadowych. Odniosłam jednak wrażenie, że takie śniadanie serwuje się raczej tylko turystom, bowiem sami Bułgarzy spożywają je w biegu, często w drodze do pracy. Na ulicach bułgarskich miast mnóstwo jest automatów do kawy oraz kiosków ("okienek") oferujących rozmaite wypieki od słodkich bułeczek, drożdżówek, po wyroby bardziej przypominające np. krokiety niż ciastka. Najbardziej znana jest banica z ciasta francuskiego z nadzieniem z sera sirene. Obok każdego takiego kiosku stoi lodówka z jogurtami i lokalnym napojem o nazwie boza ze sfermentowanej pszenicy o bardzo specyficznym smaku, który nie zawsze odpowiada cudzoziemcom, mnie jednak zachwycił.

Tradycyjne bułgarskie śniadanie
"Okienko" z bułgarskimi wypiekami - Sozopol
Boza
Obiad, a raczej obiadokolację spożywa się w Bułgarii późną porą, ale jest to posiłek, który się celebruje i który przybiera czasami postać biesiady. Wspomniana sałatka szopska stanowi zazwyczaj przystawkę. Następnie są zupy, czyli czorby. Najbardziej znane to bob czorba, czyli zupa fasolowa z dodatkiem aromatycznych ziół oraz latem tarator, czyli chłodnik z dodatkiem ogórków i orzechów.

Bob czorba
Tarator
Charakterystyczne dania kuchni bułgarskiej to kebapcze i kiufteta (z siekanego lub mielonego mięsa) oraz dania zapiekane w specjalnym glinianym naczyniu, czyli kawarma i giuwecz. Ja nie do końca potrafię powiedzieć czym się różnią. Oba to kawałki mięsa duszone z warzywami (głównie z papryką i pomidorami) w gęstym zawiesistym sosie. Warto spróbować także musaki (zapiekanka z bakłażanów i mięsa) oraz faszerowanej papryki i gołąbków w liściach winogron, które nazywają się syrmi

Kebapcze i kiufteta
Kawarma
Giuwecz
Musaka
Faszerowana papryka
Syrmi
Będąc na wybrzeżu nie można oczywiście pominąć czarnomorskich ryb z bardzo charakterystyczną cieniutką jak szpilka beloną na czele oraz caca, czyli smażonych w głębokim tłuszczu maleńkich sardynek idealnych jako przekąska do piwa.

Caca (możne się trafić także konik morski)
Bułgaria słynie także z plantacji róż. Olejki różane wykorzystywane są głównie w przemyśle drogeryjnym, jednak różany aromat można spotkać także w kulinariach. Polecam fantastyczne galaretki różane (choć występują także w innych smakach) dla turystów pakowane w pudełka z widokami atrakcji turystycznych.

niedziela, 4 marca 2012

Łemkowski kindziuk

Wczoraj w moim domu znów zagościła kuchnia łemkowska, a to za sprawą wizyty mojej przyjaciółki. Zawsze, kiedy któraś z nas wyjeżdża i potem się spotykamy, to na obiad robimy coś nazwiązującego do miejsca naszego pobytu. Danie, które przygotowałam, w kuchni łemkowskiej nazywa się kindziuk (nie należy mylić z wędliną o litewskim rodowodzie, która nosi tę samą nazwę). Jest to jednak potrawa nie tylko łemkowska, lecz po prostu wiejska, znana pod różnymi nazwami także w innych częściach naszego kraju. I tak w kuchni Borów Tucholskich (borowiackiej i kociewskiej) oraz w kuchni kaszubskiej zwana jest szandarem, na Kurpiach rejbakiem, zaś na Mazowszu i Podlasiu po prostu babką ziemniaczaną. W innych częściach Polski można spotkać się jeszcze z określeniem kugiel pochodzącym od żydowskiej potrawy ziemniaczanej o nazwie kugel.

Składniki:

3 kg ziemniaków
4 jaja
3/4 kg boczku wędzonego
10 dag smalcu
sól
pieprz

Ziemniaki zetrzeć na tarce i odcisnąć z soku. Z boczku odkroić kilka plastów, które posłużą do wyłożenia formy, resztę pokroić w kostkę i zrumienić na patelni (można dodać także cebulę). Do masy ziemniaczanej dodać jaja oraz zrumieniony boczek. Doprawić solą i pieprzem i wszystko wymieszać. Blachę wysmarować smalcem, wyłożyć przygotowanymi wcześniej plastrami boczku i wylać masę ziemniaczaną. Na wierzch można także położyć plastry boczku. Piec ok. 60 min. w mocno nagrzanym piekarniku. Podawać z sosem grzybowym lub czosnkowym. Ja zrobiłam sos z kurek, ponieważ ze wszystkich grzybów, które zamroziłam jesienią zostały mi już tylko kurki.

Ziemniaki powinny być starte na tarce na gładką masę. Jednak w jednym z przepisów kuchni podkarpackiej znalazłam zalecenie, aby ziemniaki zetrzeć na tarce o większych oczkach i właśnie taką wersję tej potrawy przygotowałam. Jest zupełnie inna niż klasyczna wersja z jednolitej masy, ale równie dobra.

Kindziuk można piec w dużej blasze lub w foremkach na keks.